niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 9

Oczami Pauli :

Szczęka mi prawie odpadła jak zobaczyłam gdzie przyjechaliśmy. Myślałam że to jakiś żart. Stałam tak z otwartą buzią i widzę błysk flesza. No nie czy to możliwe żeby się posunął to takiego czynu ? Nie daruje mu tego pożałuje. A co do tego gdzie jesteśmy to był raj na ziemi. Biegiem poleciałam do domku by się przebrać. Od razu wskoczyłam w kostium i heja do wody ( sama nie wiem po co go wzięłam ale było warto ). Jak zwykle woda zimna ale co tam ważne jest zajebiście i jeszcze świeci słoneczko. No żyć nie umierać. Dobra koniec wygłupów w wodzie. Zaczęłam się wycierać ręcznikiem gdy ktoś mnie złapał od tyłu. No rzesz jeszcze się nie mogę odwrócić. Niech to szlak. I nagle czuje pocałunek na mojej szyj. Że co ? Jak ? Gdzie ? Kiedy ? Przesz chwilę zakręciło mi się w głowie. Ale jakoś ustałam. 
- Hej miśka co się dzieje ? - spytał brunet. 
- Nic chyba nic - przez chwilę się zawahałam - tak wszystko dobrze - uśmiechnęłam się.
- Na pewno wiesz trochę się przestraszyłem - powiedział.
- Ty prawie dwu metrowy facet - zaczęłam się śmieć.
- No tak przecież każdy ma uczucia - udawał obrażonego.
- Oj już już nie fochaj mi się tu - dałam mu buziaka.
- Już mi lepiej dużo lepiej - pokazał mi język.
- No wiesz co w takim razie ja się tak nie bawię. 
- Ej no przepraszam - w tym momencie zrobił minę kota ze Shreka.
- Nie jak masz się tak zachowywać to ja idę z buta do domu - założyłam ręce.
- Dobrze już nie będę i obiecuję że będę grzeczny jak nigdy - próbował mnie pocałować ale się powstrzymał. Tym mnie zaskoczył. Wtedy pomyślałam że może być fajnie. A co mi tam sprawdzę go tak dla zabawy. Zobaczymy kiedy się zorientuje że go sprawdzam jak jakoś zabawkę xD 
- Zobaczymy a teraz przepraszam muszę nacieszyć się słońce - poszłam w stronę plaży.
- Naciesz się bo jutro nie będzie ani chwili na to.
- Czemu czy ty coś kombinujesz za moimi plecami ??
- Nie, chce cię tylko zabrać w pewne magiczne miejsce - uśmiechnął się szyderczo.
- Yyy mam się bać ???
- Spokojnie ja taki nie jestem jeśli to masz na myśli - a ja w tym momencie się zaczerwieniłam jak burak. Dobrze że tego nie widział. Chyba zapadła bym się pod ziemie jak by mnie taką zobaczył. Nagle słyszę taki słowa za pleców :
- Idź się ochłodź buraczku - no nie ja nie wierze w to co słyszę. 
- Jeszcze jedno słowo a coś ci zrobię !!!
- Dajesz spróbuj pokonać prawie dwu metrowego faceta - zaczął się śmiać jak oszalały.
- Uwierz dam radę i tobie. Spokojna twoja rozczochrana. 
- To na co jeszcze czekasz pokaż co potrafisz mała istoto - oooo w tym momencie przegiął pałę.  
- Od dziś nie odzywaj się do mnie za to co powiedziałeś. Czy ty choć trochę myślisz ?
- Ale co ja takiego powiedziałem ? - zaczął się zastanawiać co mógł takie powiedzieć że ją tak to dotknęło. 
Poszłam pod prysznic żeby zmyć z siebie morską wodę i przy okazji pozbyć się pisaku z całego ciała. No cóż myślałam że dłużej tu pobędę ale jak widać się myliłam. Ahhh taka moja natura. Chyba za szybko ufam ludziom. Gdy wyszłam z pod prysznica to Zbyszek złapał mnie za ramię i odwrócił do siebie. Jeny te jego zarąbiste zielone oczy. 
- Powiedz co ja takiego powiedziałem że ... - zawahał się przez moment.
- Puść mnie bo nie zdążę wrócić do domu przed 23 - taa nie ma to jak wymyślać coś na biegu. 
- Nie puszcze cie dopóki się nie dowiem dlaczego wyjeżdżasz. 
- Trzeba było myśleć a nie mówić co ślina na język przyniesie - jakoś mu się wyrwałam. Patrzył tylko jak oddałam się i znikam za domkami. Znowu coś słyszę za plecami :
- Gdzieś cię podrzucić ? - usłyszałam znany mi głos.
- Nie dziękuję jakoś dam radę - gdy się odwróciłam o mało co nie zemdlałam. 
- Może jednak, bo widzę że ciężką masz tą walizkę - uśmiechnął się.
- No dobrze i tak już nic gorszego nie może mnie spotkać.
- Czyli ja jestem najgorszym co mogło cię spotkać ?? - zapytał ze smutną miną.
- Źle mnie pan zrozumiał. Chodzi mi o to że dziś z samego rana przyjechałam ze znajomym może pan go zna nazywa się Zbigniew Bartman. 
- Tak kojarzę to ten siatkarz dla którego co druga dziewczyna traci głowę - zaśmiał się a ja razem z nim.
- No coś w ten deseń. Pokłóciłam się z nim i nie miałam ochoty go oglądać. Zranił mnie - nagle zrobiło mi się strasznie smutno.
- A co on takiego powiedział ??
- " Pokaż co potrafisz mała istoto" - w tym momencie balon pękł. Samochód się zatrzymał a ja poczułam silne ramię które mnie obejmuje. 
- Nie martw się a tak po za tym nie przedstawiłaś się.
- A no tak przepraszam. Paulina Małkowska ale mówią na mnie Paula.
- Ja nazywam się ... - przerwałam mu.
- Tak wiem Wojtek - uśmiechnęłam się tak dla niego.
- To co gdzie mam panienkę podwieźć ? - pokazał rząd białych zębów. 
- Mi to wszystko jedno aby jak najdalej od tego miejsca chociaż jest naprawdę bajeczne. 
- Kierunek Warszawa. Akurat mam wolne dwa tygodnie więc może spędzimy je gdzieś razem ? - zapytał nie patrząc na mnie. 
- W sumie czemu nie. Przynajmniej się na chwilę oderwę od siatkówki - w tym momencie zadzwonił mój telefon. 
- Hejka jak tam z Zibim - słyszałam radość w jej głosie.
-  Ni jak właśnie wracam do Warszawy. 
- Jak to ? Czemu ? - zadawała tyle pytań.
- Normalnie pozwiedzał o jedno słowo za dużo - łykałam już łzy.
- To z kim ty jedziesz ?
- A co taka ciekawska - zaśmiałam się.
- No wiesz muszę wiedzieć z kim jedziesz do Warszawy.
- Jeny ale ty natrętna -.-
- Taka moja natura i się martwię o ciebie o właśnie dostałam esa od Zbycha. 
- I co mnie to obchodzi - udawałam obojętną.
- Nie no spoko to powiesz z kim jedziesz ? 
- A wiesz z Wojtkiem.
- Ale z tym Wojtkiem - nie wiem jaką miała minę ale musiała wyglądać komicznie.
- Dobra chciałaś coś oprócz tego ? 
- Nie to wszystko ale jak wrócisz to my dokładnie opowiesz co się tam stało i dlaczego wracasz do Warszawy. 
- No dobrze ale nie wiem po co - wzruszyłam ramionami. 
- Ok to pa - rozłączyła się.
- Czyli co z wycieczki nici - minę miał taką że chciałam go przytulić.
- Ej spokojnie wyjedziemy tylko muszę powiedzieć przyjaciółce.
-  Uff to dobrze bo już się bałem - odetchną z ulgą.
Jechaliśmy tak ładnych parę godzin śmiejąc się przy tam co nie miara. Ale takie są uroki jechania z Wojtkiem który ma nie halo pod kopułą. Takich ludzi teraz najbardziej potrzebuję więc nie mam na co narzekać. 

Oczami Zibiego :


Kurwa ja zawsze wszystko potrafię spieprzyć !!! Czemu ja nie potrafię się pohamować. Nie moja wina że jest taka piękna i słodka. Paula tak strasznie mi się podoba. Ale jest jeszcze jedna przeszkoda a mianowicie Fabian. Widziałem jak na nią patrzył jak pożerał ją wzorkiem. Tak nie może być. W dodatku nie odbiera telefonu. Zadzwonię do Grześka może on się dodzwoni ? I się dowie co z nią się dzieje i gdzie jest. Dobra dzwonie nie ma na co czekać.

- No siema Zbychu coś się stało że dzwonisz ?
- No tak trochę się "pokłóciliśmy" i pojechała nie wiem gdzie i z kim.
- Jak to przecież ? Coś ty jej powiedział ?
- Ja tylko ... no w sumie powiedziałem mała istoto.
- Jaki cep z ciebie i co chcesz żebym do niej zadzwonił bo od ciebie nie odbiera mam rozumieć. 
- No tak jak byś mógł.
- Mogę ale i tak będzie musiał to sam  załatwić.
- Dzięki wielkie dzięki.
- Nie dziękuj zawczasu - rozłączył się.
Mam nadzieje że nie będzie zła za to co się stało. Nie chciałem tego to było silniejsze ode mnie. Muszę ją jakoś przeprosić tylko jak ? A jak pojechała z Fabianem ? Paulina musi być moja nie mogę przestać o niej myśleć. Jest idealna, wyjątkowa. Moja mała kruszynka. Dobra wracam do Warszawy zobaczymy co da się zrobić. Musi się to wyjaśnić inaczej nie wiem co zrobię. Spakowałem wszystko w pośpiechu i wrzuciłem do samochodu i w drogę. Cholera wiem że spierdoliłem to a byliśmy sami miałem tyle czasu. Chyba jak widzę Paule to mózg odmawia posłuszeństwa. Nie chyba tylko na pewno !!!! Jestem wściekły na siebie że tak postąpiłem. Trudno stało się i teraz muszę jakoś to odkręcić. Oby mi wybaczyła. 

Oczami Wojtka :


Nie wiem czemu zatrzymałem się jak zobaczyłem tę dziewczynę. Naprawdę jest piękna i chyba nie śmiała ale to jest nie ważne. Zaproponowałem jej podwózkę myślałem że się nie zgodzi ale jednak się pomyliłem. Akurat  jadę do Warszawy on też więc z chęcią ją podwiozę. Jedziemy już jakiś czas i wiem że ma na imię Paulina bardzo ładne. Zdziwiłem się jak chciałem się przedstawić a Paul wiedziała. Ale to fajnie że jestem rozpoznawalny nawet w takiej małej miejscowości. Pod wieczór dotarliśmy do Warszawy. Paulina zaprosiła mnie do siebie na kawę a raczej na herbatę. Poznałem przy okazji Izę. Też fajna dziewczyna i bardzo miła. Wypiliśmy pogadaliśmy i zrobiliśmy plan na dwa tygodnie. Pożegnałem się i pojechałem do siebie. Mam nadzieje że będzie zajebiście. 






Najpierw chciała was przeprosić że znów tak długo nie pisałam.
 Mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie za to xD 
Tego lenia muszę chyba z siebie wypędzić bo znów powtórzy się ta sama sytuacja co teraz i poprzednio. Jeszcze raz przepraszam.
Domyślacie się kto może być tym tajemniczym Wojtkiem ?
Zgadujcie zobaczymy kto trafi :D
Buziaki :*:*:*

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 8

Wyszłam taka wkurzona ... myślałam że zaraz wybuchnę. Zaczęłam iść przed siebie nagle ktoś złapał mnie w pasie. Pomyślałam sobie po co on za mną wyszedł przecież on nic do mnie nie czuję przynajmniej tak myślałam. Zaczęłam się trochę szarpać żeby mnie puścił. Ale brunet nie dawał za wygraną i trzymał mnie coraz to mocniej. Po jakiś 10 minutach wyrwałam się z jego rąk i zaczęłam biec prosto przed siebie. Musiałam stanąć żeby złapać oddech. Jak się okazało nie wiedziałam gdzie się znalazłam. Zaczęłam powoli iść żeby się zorientować gdzie  jestem. Okazało się że jakiś cudem znalazłam się na Bielanach i jak to do mnie doszło do taki w myślach WTF O.O Ale dobra muszę zadzwonić do Izki żeby pomnie przyjechali i to w trybie natychmiastowym !!! Prawię wykrzyczałam to na głos. Nie muszę dać sama sobie radę jakoś dojdę do domu. Dobrze że było jeszcze jasno poszłam do jakiegoś parku tam usiadłam żeby odpocząć i pomyśleć. Nagle poczułam jak coś bardzo małego szarpie mnie za nogawkę. Jak się okazało był to psiak Bartmana Bobi. Oczywiście Zibi zaczął go wołać ale psiak niespodziewanie wskoczył mi na kolana. 
- Przepraszam Panią on często lubi skakać na ludzi - powiedział brunet.
- Nic się nie stało - powiedziałam i uśmiechnęłam się przez łzy.
- Ale widzę że coś się stało ? - zapytał tak słodko.
- Nie, to znaczy tak - wzięłam głęboki oddech.
- Mogę jakoś pomóc - spojrzał na mnie z troską.
- Jakby to powiedzieć ... no ... po prostu się zgubiłam. 
- Czyli tu nie mieszkasz ? - spytał.
- Mieszkam na Ursynowie i miałam małe spięcie z przyjaciółką i tak jakoś wyszło. 
- A dałabyś się zaprosić na spacer ? -  podał mi dłoń.
- Możemy się przejść pod warunkiem że mnie potem odwieziesz. 
- Masz to jak w banku -  ukazał mi się szereg jego białych ząbków.
Bardzo miło i sympatycznie rozmawiało się z Zibim a jego pies taka mała szalona kulka. Chodziliśmy po parku rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nagle wypalił z pomysłem żeby sprawdzić moją wiedzę na temat siatkówki i siatkarzy. Na początku było bardzo łatwo ale potem zrobiły się "schody". Pytał mnie o takie szczegóły że musiałam dłuższą chwilę pomyśleć. Koniec w końcu jakoś udało mi się przetrwać  jego "pomysł" ale ile przy tym było śmiechu. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam bo była już 23:15. 
- Zbyszek chyba nam się ten spacer za bardzo przedłużył.
- Oj faktycznie, to idziemy do mojego samochodu i dotrzesz w ciągu 20 minut - powiedział stanowczo.
- No to dobrze bo chciała bym dotrzeć do domu przed 24 - uśmiechnęłam się do niego.
- Pierwszy raz widzę jak się uśmiechasz -  odwzajemnił to.
- Przy tobie nie da się nudzić - uderzyłam go delikatnie w ramię.
- No widzisz - i przytulił mnie do siebie. Poczułam takie ciepło w środku.
W samochodzie nie mówiliśmy nic zupełnie. Ale jak dojeżdżaliśmy pod blok zapytał mnie czy się jeszcze spotkamy. Powiedziałam że nie raz się spotkamy i dałam mu buziaka w policzek. Nie zauważyłam że Zbyszek wyszedł z auta i patrzył na mnie. Przez dość długi czas. Oczywiście nie przeszło to bez echa u Grześka. Ale cóż jakby nie patrzeć to jest mój kuzyn. Wróciłam do mieszkania i dostałam ostrą reprymendę ale gdyby nie Zibi to nadal bym się pałętała po Bielanach. Dobra teraz szybko pod prysznic i do łóżka. I odpłynęłam do krainy Morfeusza. 

Oczami Fabiana :

Jest taka piękna gdy się denerwuję. Ale nie wiem czemu tak się szarpała przecież chciałem ją wziąć tylko na spacer. Czemu ona się tak wystraszyła ? Co ją tak przeraziło ? No nie ważne, ale czy ja tam nie widziałem Zibiego ? Kurcze a jak Paula wpadła w oko Zibiemu ? Mam taki mętlik w głowie. Jest nie wiele czasu bo za tydzień jedziemy do Spały. Muszę się z nią spotkać i porozmawiać wytłumaczyć a jednocześnie zapytać się czemu tak się zachowała. No nic idę wziąć szybki prysznic i spać. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Kto się o tej porze może dobijać ? Brunet nie spojrzał na wizjer i od razu otworzył drzwi. Za nimi stał Grzesiek. 
- Hej co tu robisz ? - zapytał patrząc na nie za wesołą minę kumpla.
- Mogę wejść bo ważną informacje - przynajmniej tak mu się wydawało.
-Tak jasne wejdź i mów co to za "ważna" wiadomość.
- Jak wychodziła była strasznie wściekła a po paru ładnych godzinach wróciła cała w skowronkach. Poszedłem do okna żeby zobaczyć kto ją tak uszczęśliwił. Ja patrze a tam Zbyszek stoi przy samochodzie. Ale i tak dostała ostrą reprymendę. 
- Że co ??? Kogo widziałeś ??? - nagle brunet się ożywił. 
- Wiem kogo widziałem dlatego nie czekałem do jutra. Chciałem żebyś wiedział jak najszybciej bo widzę jak na nią patrzysz. 
- Niby jak na nią patrze ??? - zapytał niepewnie brunet.
- Normalnie. Masz te maślane oczy jak tylko ją widzisz i obstawiam że serducho bije ci szybciej. 
- Tak serce bije mi szybciej jak ją widzę. Jest tak piękna i słodka. Ale nic na siłę - w tym momencie mina Fabiana była ewidentna do sytuacji.
- Ej stary nie łam się jak to mówią jeszcze będzie przepięknie jeszcze będzie normalnie.
- Tobie to łatwo mówić bo jest już z Izą a ja chyba nie odważę się nigdy powiedzieć jej co tak naprawdę do niej czuję.
- Przełóżmy to na jutro. Bo nie za bardzo mózg nie chcę już ze mną współpracować - zaśmiał się Grzesiek.
- No dobra w sumie jest już późno. I nie wiem co tu jeszcze robisz ? - spytał się szyderczo. 
- Widzę że mnie wyganiasz więc spadam nara. 


[W mieszkaniu dziewczyn rano]
Oczami Izki:

Jest 8 rano ahh kochany budzik zawsze wie kiedy ma mnie obudzić i wyrwać ze snu. Nie ma co narzekać idę do łazienki wziąć prysznic. A potem do kuchni zrobić sobie jakieś śniadanie. Puszczę sobie radio które stoi na blacie. I słyszę tą piosenkę i od razu pomyślałam o Grzesiu <3 "Kochaj mnie nie przytomnie jak zapalniczka płomień jak sucha studnia wodę kochaj mnie namiętnie tak jakby świat się skończyć miał ". Kocham te słowa. Mam boskiego facet i nic tego nie zmieni. - Nagle ktoś dzwoni do drzwi. - Jeny kto może tak wcześnie przyłazić do nas ??? Pójdę zobaczę kto to. No tego Pana bym się nie spodziewała i to przed naszymi drzwiami.
- Hej pewnie jesteś Iza - uśmiechnął się brunet. 
- No tak po co tak rano przychodzisz i po co ??? - spytałam.
- Chciałem zabrać Paule na wycieczkę - powiedział.
- Człowieku wiesz która jest godzina !!!
- Wiem i dlatego chciałem ją zabrać tak wcześnie. 
- Jak ją zdołasz obudzić proszę bardzo droga wolna - wpuściłam go i wskazałam na pokój w końcu korytarza. - Ciekawe czego może chcieć od Pauli ?
- Dobra będę z nią za 10 minut - pokazał szereg swoich białych ząbków.
Ciekawy czy ją obudzi i jak ? Jestem tego bardzo ciekawa. Dobra dokończę robić śniadanie. A Bartman nie sobie ją budzi. Ja będę robić swoje czyli teraz czas na herbatę, kanapki już są na blacie kuchennym. To teraz tylko do salonu i szamć śniadanko. Zjadłam dość szybko ale nie słyszałam nic żeby coś się działo u Pauli w pokoju. Może pójdę i sprawdzę ? Nie, niech Bartman sam sobie radzi ja przynajmniej nie muszę dziś się z nią mordować. Zawsze się wkurza jak ją budzę. Więc od dziś jej nie będę budzić niech budzik sobie kupi. Ja od tego nie jestem.

W pokoju Pauli :

Ktoś wszedł do mojego pokoju. Spojrzałam a nade mną stoi .... Bartman ? Tak dobrze widzę ale co on robi tak wcześnie i to w moim pokoju ? Po cholerę on przylazł ? W końcu i tak muszę wstać więc tak czy siak będę musiał spotkać się z nim oko w oko. Ale chwila co on robi ? Usiadł na moim łóżku i się patrzy na mnie jak sroka w gnat. Przynajmniej tak czuję bo przecież leże no boku i nic nie widzę więc tylko mogę sobie to wyobrazić. W sumie co mi szkodzi pogadać z nim. Może nawet wyjdziemy gdzieś na spacer. 
- Hej co ty tu robisz tak wcześnie ?
- Przechodziłem obok i pomyślałem że może gdzieś pojedziemy - chwila milczenia i jeszcze dodał - za miasto na przykład ? Co ty na to ?
- Czemu nie przynajmniej nie będę się nudzić w takim towarzystwie. 
- To za 15 minut na dole ? 
- Dobra to ja lecę się szykować  - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ok to czekam przy samochodzie - posłał mi słodki uśmiech.
Poszłam wziąć szybki prysznic i od razu wzięłam turkusową bokserkę, czarne rurki i parę kosmetyków. Ubrałam się i postanowiłam zrobić lekki makijaż. Nie zajęło mi to dużo czasu. Więc miałam jeszcze trochę czasu na spakowanie się. Wzięłam aparat pożegnałam się z Izką i wyszłam z mieszkania. A na mnie czekał już Zibi. 
- To co jedziemy -  uśmiechnął się do mnie.
-Ty się jeszcze pytasz no pewnie - i wsiadłam do jego samochodu. - A gdzie jedziemy ?
- Zobaczysz to jest niespodzianka więc nie powiem. 
- Ej no powiedz proszę - zrobiłam oczy jak kot ze Shreka. 
- Już mówiłem że nie i się nie dopytuj. 
Jechaliśmy tak dobre parę godzin w czasie jazdy nie odzywałam się Zbyszka. Byłam na niego zła. Ale jak zobaczyłam gdzie mnie zabrał .....



Strasznie was przepraszam że znów tak długo musieliście czekać. Wiecie jak to jest weny nima to i ciężko jest napisać jakikolwiek rozdział. Postaram się częściej dodawać rozdziały :)

Czytasz=komentujesz to bardzo pomaga ;)

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 7

[Gdańsk w domu Państwa Łomaczów]

No w końcu mogłem się porządnie wyspać miłe uczucie. Ale jak pomyśle że ma się to skończyć to mnie nie pociesza. Dobra trzeba coś wszamać do kuchni marsz. Chyba starsi wrócili zrobię im niespodziankę. A co to jakiś album. A co to za dziewczyna na tym zdjęciu ?
- Cześć. Mamo kto to jest ?
- Grzesiu mój mały Grzesiu wrócił do domu.
- Tak ale tylko mam dwa tygodnie wolnego. Więc kto to jest ?
- To jest twoja kuzynka Paulina Małkowska. 
- A masz jej jakieś teraźniejsze zdjęcie ?
- Gdzieś powinno być - zaczęła szukać zdjęcia - O proszę jest.
- Przecież ja ją znam była ostatnio na moim meczu wraz z koleżanką.
- Synu masz teraz wolne więc jedź do niej poznacie się lepiej.
- No tak, tylko że nie mam nic ani adresu ani telefonu do niej - chwilę pomyślał i wpadł na pomysł - Ale mam numer do jej koleżanki więc zadzwonię i się umówię. 
- To tak zrób no na co czekasz już śmigaj się przebrać i w drogę. 
- Dobrze mamo tylko daj mi zadzwonić co ?
- Ja już nic nie mówię - uśmiechnęła się kobieta.
- Dobra ja idę dzwonić - i wyszedł. 

- Hej wiesz kto mówi.
- No nie możesz się przedstawić ?
- Grzegorz Łomacz jestem.
- Yyy skąd masz mój numer ?
- Sama mi dałaś ale nie ważne mam taką małą sprawę.
- Tak jaka to sprawa ?
- Jest twoja przyjaciółka ?
- No tak jest a co chcesz od niej ?
- Jak by to powiedzieć ... właśnie dowiedziałem się że jest moją kuzynką - zaśmiał się.
- Yyyy aha i co masz zamiar przyjechać bez zapowiedzi ? 
- No tak chciał bym się przekonać jak zareaguje.
- No dobrze to przyjedź ja postaram się jakoś zgrać w czasie albo przyjedź na 19 oki ?
- Oki  stawię się o danej godzinie to do usłyszenia. 
- Na razie - rozłączyłam się. 

- Dobra mamuś ja idę się pakować żeby jutro się zbierać do wawy bo jutro mam być na 19 jeszcze muszę tylko dostać esa z adresem.
- No tak żebyś tam się nie zgubił.
- Bez przesady aż tak głupi nie jestem i chcę się spotkać z kuzynką.

"Podaję ci adres : ul.Fiołkowa 9 mieszkania 16 do zobaczenia jutro. Iza :) "

- O mam adres więc wszystko jasne. Wyjadę jutro o 9 rano bo trochę do wawy jest. Nie mogę się doczekać się spotkania z kuzynką.
- Wiesz ty jesteś od niej starszy więc zawsze jak przyjeżdżaliśmy do jej rodziców była w ciebie wpatrzona jak w obrazek - odezwał sie w końcu ojciec.
- O to nie wiedziałem to może dacie mi album powspominamy sobie z Paulą.
- Synek ty masz dobry pomysł Paulinka na pewno z chęcią sobie powspomina.
-  No się wie - powiedział rodzicom i poszedł pod prysznic. 


[Nadal w domu Państwa Łomaczów. Wyjazd szatyna]

Wstałem o 6 rano dla mnie to była normalka wziąłem szybki prysznic. Poszedłem do kuchni żeby zrobić sobie szybkie śniadanie. Dobra jest 7:30 więc mam jeszcze trochę czasu do wyjazdu. Postanowiłem jeszcze pójść na spacer mam pewne swoje ulubione miejsce. Gdańskie molo to jest to co uwielbiam najbardziej a jeszcze do tego jak słońce wschodzi i ten szum fal ahh zakochać się można. 
"Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą
gdzie spokój, harmonia i natury zew,
gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew,
wschód słońca pada na twarz,
wypełnia twą duszę, którą ciągle masz"
Koniec tego dobrego muszę iść spakować walizkę do samochodu i w drogę. 
- Spakowany, wszystko wziąłeś ? 
- Mamo nie jestem już małym dzieckiem i wiem co muszę zabrać i co mi będzie potrzebne. 
- No tak więc cię już nie zatrzymuję pozdrów ją od nas - powiedziała rodzicielka.
- Dobrze pozdrowię - w tym momencie wsiadł do samochodu i pojechał w długą drogę.



[W mieszkaniu dziewczyn]

- Izuś co dziś będziemy robić masz jakieś plany na wieczór ?
- A mam, pewna osoba nas dziś zaszczyci - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Mogę wiedzieć kto to taki ?
- Nie bo wtedy nie będzie niespodzianki - pokazałam jej język.
- Mam nadzieje że to nie będzie ani Tomek ani tym bardziej Fabian.
- Uuu a czemu takie nastawienie do nich ?
Wiesz Tomek jeszcze ujdzie nie narzuca mi się ale Fabian to jest totalne przeciwieństwo.
- A coś się stało że tak mówisz ?
- Słuchaj wychodzę z pracy soję na światłach a tam Fabian z jakoś blondyną się obściskują no myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok.
- Wow aż tak ci zalazł za skórę ? Nie chce być na jego miejscu gdy się przypadkiem spotkacie na mieście. 
- W sumie co mnie to obchodzi z kim się spotyka i co robi po treningu.
- Jak to po treningu ???
- Normalnie a bo ty nic nie wiesz dostałam propozycję pracowania w AZS - sie.
- O to zarąbiście będziesz bliżej chłopaków. 
- Przez przypadek dowiedziałam się że chcą mnie wyrzucić z roboty gdzie znajdą taką drugą jak ja.
- Serio myślałam że jesteś tam najlepsza ?
- Tak przynajmniej mówiono ale cóż nie będę płakać tylko zapieprzam po papiery i wychodzę.
- Czyli od teraz będziesz pracować z chłopakami - wyszczerzyła te swoje ząbki.
- Tak ale spokojna twoja rozczochrana ja tam będę pracować nie flirtować - oburzyłam się.
- Oj już nie fochaj się na mnie - dała mi buziaka w czoło.
- No dobra ale nie chcę słyszeć o NIM oki.
- A o kim takim bo nie wiem ? - zrobiła głupią minę.
- A ten nasz gość o której ma zamiar się pojawić ? - spytałam.
- Ma przyjechać na 16:00 i mam nadzieje że się nie spóźni.
- Eeee to jeszcze parę godzin może pójdziemy na zakupy takie małe ?
- Ja znam te twoje "małe" zakupy. Przecież ty cały sklep wykupisz - powiedziała zmartwiona Iza.
- Nie dziś kupię sobie tylko jakoś bluzkę może dwie.
- No dobra to chodź bo mamy mało czasu a nie chce żeby nasz gość stał pod drzwiami. 
- Dobra dobra już idę wyluzuj.
Łaziłyśmy po sklepach dobre cztery godziny jak Izka zobaczyła która jest mało w szał nie wpadła. Ja dopiero teraz się skapłam że mamy mieć gościa na tą 19 a my w "proszku" i w dodatku w Galerii. A do domu mamy jakieś 20 minut piechotą. Wzięłyśmy swoje wszystkie torby i pognałyśmy do domu. Na chacie byłyśmy za piętnaście siódma więc maiłyśmy półgodziny na przyszykowanie się. 
- Jak myślisz kto to może być - spytała Paula.
- Wiem ale nie powiem a przynajmniej nie teraz.
- Ej no weź powiedź prosssszę.
- Sama się przekonasz kto to bo będzie tu lada chwila. 


[W drodze do mieszkania dziewczyn]

Mam jeszcze 15 minut więc powinienem zdążyć tylko gdzie jest ten adres. A już mam Fiołkowa 9 o i w dodatku jestem na miejscu. Ciekawe jak zareaguje gdy się dowie że jestem jej kuzynem. Mam nadziej że będzie happy jak się dowie że ma takiego kuzyna xD
Dobra jestem przed blokiem jak to mówią raz kozi śmierć xD. Dzwonie pod 16 zobaczymy kto się odezwie ? 
- Słucham - odezwała się Iza.
- Hej wiesz kto mówi ?
- Jasne już cię wpuszczam - słychać było tylko jej śmiech przez domofon.
- Paula mam nadzieje że jesteś przygotowana bo będziemy miały gościa.
- Tak a kogo ? - spytałam z niecierpliwością. 
- Zaraz sama zobaczysz - w tym momencie rozlega się dzwonek do drzwi. - Cześć wchodź i się  rozgość. 
- Dzięki, jest może Paula ? 
- Tak jest już ją wołam Paula złaś na dół mamy gościa.
- Nie drzyj się na mnie już schodzę. A ten gość to kto ?
- Jak pójdziesz do salonu to się przekonasz - powiedziała z uśmiechem. 
- Dobra jak chcesz - i poszłam to kogo zobaczyłam zbiło mnie z tropu. 
- Yyyy co ty tu robisz ? Przecież masz wolne z tego co mi wiadomo mieszkasz w Gdańsku.
- Ale mam miłą wiadomość dla Ciebie - uśmiechną się szyderczo.
- No to już się boję jaką masz wiadomość.
- To lepiej usiądź bo nie wiem jak to odbierzesz.
- No dobrze, tylko powiedź o co chodzi ?
- Powiem wprost jestem twoim kuzynem.
- Domyślałam się że możemy być spokrewnieni. 
- Wiesz ja się dowiedziałem dwa dni temu. A ty jak się "domyślałaś" ?
- Sama nie wiem ale po meczu jak spojrzałam na Ciebie to coś poczułam tyle.
- Czyli widać tak musiało być - zaśmiał się Grzesiu.
- No tak a teraz tak na poważnie po co przyjechałeś ?
- Poznać cię bliżej bo ty chyba wiesz o mnie wszystko prawda.
- No może nie wszystko ale sporo wiem na twój temat - w tym momencie ktoś dzwoni do drzwi oczywiście Izka nie mogła podejść chociaż była bliżej ale dobra jak już wstałam to otworzę. To kto stał przed drzwiami totalnie mnie zamurowało. 
- Cześć mogę wejść na chwilkę pogadać ? - zapytał brunet. 
- Nie za bardzo mam gościa - burknęłam. 
- W takim razie nie przeszkadzam przyjdę innym razem - brunet spuścił głowę.
- Nie no wejdź jak już jesteś i tak znasz dobrze mojego gościa - zaśmiałam się pod nosem.
- No dobrze, mówisz że znam tę osobę - zapytał się brunet ?
- Tak znasz bardzo dobrze wejdź to salonu to się przekonasz - i pokazałam mu język nawet nie wiem czemu i po co. 
Brunet wszedł do salonu i się od razu uśmiechnął od ucha do ucha. Dlaczego już wam mówię siedział tam Grzesiek i Izka. Ale trochę się zdziwił czemu Grzesiek trzyma za rękę Izę ? Zanją się nie całe dwa tygodnie więc tego za bardzo nie kmilę ale mniejsza z tym. 
- Siema, ale chyba przeszkadzam - uśmiechnął się szczerząc zęby. Oboje jak poparzeni odskoczyli od siebie. I Izka zrobiła się jak burak. Jak weszłam do salonu zaczęłam się śmiać jak najgłośniej mogłam xD
- Sorry Izuś ale wiesz jak wyglądasz ? - spytałam.
- Tak wiem i za to cię uduszę dosłownie i nie rzucam słów na wiatr - pogroziła mi palcem.
- Taaa jasne już widzę jak mnie dusisz - i zrobiłam takie pff.
- Nie wierzysz ja ci pokaże - wstała i ruszyła w moją stronę. A ja się trochę wystraszyłam. Ale Grzesiek szybkim ruchem złapał ją za rękę i powiedział.
- Jeśli się nie uspokoisz to ja sobie po prostu wyjdę a wiem że tego nie chcesz - popatrzył na nią z szyderczym uśmiechem. 
- No nie nie chcę żebyś wychodził - powiedziała i spuściła głowę.
- Jak masz się tak zachowywać to ja stąd idę nie mam teraz ochoty gapić się na ciebie - wykrzyczałam jej to prosto w twarz. I wyszłam strasznie wkurwiona. Nagle poczułam że ktoś złapał mnie za ramię.





Chciałam was przeprosić że tak długo musieliście czekać. Ale mam nadzieje że będzie wam się podobał ten rozdział.  Czekam na wasze opinie ;)

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 6

[Na chacie jeszcze. Blondynka i Brunetka]

Obudziłam się i poczułam dziwny zapach z kuchni. Kto mógł być w moim mieszkaniu ? Zobaczę, może to Iza ? Przecież dałam jej jakiś czas temu kluczę. Nie myliłam się to była Izunia.
- Yhmy co to się wyprawia.
- Już wstałaś zrobiłam nam śniadanie.
- Czemu nie zadzwoniłaś że przyjdziesz ? 
- Primo ja tu teraz będę mieszkać z tobą a po drugie spójrz na siebie nie możesz tak się zamykać.
- No wiem kochanie ale jak według ciebie mam to zrobić ?
- A ten żołnierz hmm ... 
- No co wiem że ma na imię Krzysztof i tyle.
- Tak tak - zaśmiała się - Dobra a tak konkretnie to co masz zamiar tak siedzieć w domu ?
- No nie mam taką jedną propozycje więc nie będę siedziała w domu na dupie - pokazałam jej język.
- A co konkretnie ?
- No mam tam śpiewać, a klub nazywa się Acorralada.
- Nie no spoko mam nadzieje że będę miała jakiś rabacik ^^
- Się zobaczy jak będziesz grzeczna. 
- Dobra ja muszę zmykać pogadamy wieczorkiem ok. 
- Leć do pracy bo się spóźnisz - posłałam jej buziaka na do widzenia.
Zostałam sam ale też muszę zwijać się do pracy. W końcu doszłam do wniosku że ta praca mnie męczy i nie pociągnę już dłużej. Ale i tak muszę iść do szefa więc tak czy siak muszę iść cholera. W drodze do pracy doszłam jednak do innego zdania. 
- Siemka dziewczyny - powiedziałam wesołym głosem.
- A jak widać wszystko po staremu - odpowiedziała Kasia.
- Mam nadzieje że mam mało klientów - zdążyłam tylko westchnąć.



[ W gabinecie masażystki. Brunetka ]

- Dzień dobry. Widzę że Pan pierwszy raz do mnie ?
- Dzień dobry. Tak mam problemy z barkiem. 
-  Dobrze, że tak powiem zna Pan procedury - zaśmiałam się ale gdy się odwróciłam zatkało mnie.
- Tak znam - zaśmiał się - Coś nie tak ? Dziwnie Pani wygląda. 
- Nie tylko ... - zawahałam się chwilę. 
- Proszę powiedzieć bo nie odpuszczę - zaśmiał się.
Tak samo jak Fabian jeśli chodzi o nie odpuszczanie i czasami to jest denerwujące - pomyślałam w duszy i odwróciłam się tyłem do niego.
- Tomek położysz się w końcu na kozetce ?
- Jak to skąd znasz moje imię przecież nawet nie zajrzałaś do karty ???
- Normalnie mam w bloku takiego jednego wysokiego sąsiada - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Hahaha i wszystko jasne rozumiem że chodzi o mojego brata Fabiana.
- Tak a teraz siedź cicho bo mogę ci krzywdę zrobić.
- Dobra już siedzę cicho - uśmiechnął się pod nosem.
Po godzinie skończyłam masować jego zbolały bark. Ciężko było bo jeszcze się wiercił jak dzieciak. No w sumie się nie dziwię jak przyszedł do mnie dwa tygodnie po tym jak go zaczął napieprzać. A potem jak wstał już z kozetki to nie mógł uwierzyć że nie czuje już bólu. 
- Wow jest Pani niesamowita od dziś będę przychodził tylko do Pani - powiedział.
- Jest mi bardzo miło i nie Pani tylko Paulina dobrze.
- Dobrze więc do następnego razu - zaśmiał się w duchu.


[Zmęczona i wypluta. Brunetka]

Dotarłam do domu i weszłam do mieszkania Izuni jeszcze nie było. Postanowiłam wziąć porządną kąpiel. Napuściłam sobie ciepłej wody do wanny i poszłam się myć. Nie miałam dziś na nic siły. Wyszłam z łazienki dość szybko i poszłam do kuchni. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To kto stał w moich drzwiach totalnie mnie zamurowało. 
- Cześć co tu robisz ?
- A tak wpadłem pogadać bo w pracy to chyba byśmy nie pogadali.
- W pracy mi nie wolno gadać z pacjentami ale teraz możemy - uśmiechnęłam się.
- Czyli mogę wejść ?
- Tak zapraszam i od razu czego się napijesz ?
- Jak masz jakiś sok to po proszę. 
- O czymś konkretnie chciałeś ze mną pogadać ?
- Wiesz ciężko jest nie zauważyć zmiany w zachowaniu brata widzę jak dusi coś w sobie i chyba wiem co - zaśmiał się szyderczo.
- Co masz na myśli ? - lekko się zdziwiłam.
- Mi się wydaję że ty mu się po prostu podobasz.
- Że niby ja wiesz co nie rób sobie żartów bo są nie "smaczne".
- Jak chcesz ja mówię tylko co widzę Fabian tak się nigdy nie zachowywał. Dobra ja już muszę spadać.
- No dobrze to do następnego. 


[W drodze do domu. Blondynka i Brunet]

Dzisiejszy dzień był jakiś zwariowany tylu zamówień to ja nigdy nie widziałam. W sumie to salon sukien ślubnych więc nie powinnam być zdziwiona takim "wahaniem" sprzedaży. Mam nadzieje że Pauliśka jest już na chacie. Ciekawe czy też jest tak zmęczona jak ja ? O kogo to moje piękne oczy widzą haha. 
- Siema sąsiedzie jak tam ?
- Ooo cześć ... Iza, tak - uśmiechnął się.
- Tak dobrze pamiętasz - pochwaliłam go.
- Też dopiero wracasz - spytał brunet.
- Tak i jestem padnięta ale mniejsza z tym czy ty przypadkiem nie próbujesz wyrwać mojej kumpeli hmm.
- Yyy co ja nie skąd ci przyszedł taki pomysł ?
- Fabian serca nie oszukasz i mnie też nie hahaha.
- No dobra podoba mi się tylko nie wiem jak mam ją np. zaprosić na kolację. 
- Oj a tym się nie martw przecież od czego są sąsiedzi prawda. 
- Pomogła byś mi ją zauroczyć ?
- Hahaha wiesz zabawny jesteś ona już jest tobą zauroczona. 
- Serio hmm to nie wiem czemu taka jest. 
- Przecież wiesz czemu jest taka nieufna. 
- Mam nadzieje że kiedyś będzie moją żoną haha.
- Hola hola nie wybiegaj tak daleko w przyszłość patrz w teraźniejszość.
- To co pomożesz ? - i zrobił te swoje oczy jak ze Shreka.
- Może może ... no przecież wiesz że tak.
- Dzięki kochana jesteś - i dał buziaka w policzek.
- Dobra dobra ja już muszę spadać do domu więc pa.
- To do zobaczenia.





Oddaje w wasze ręce rozdział 6 mam nadzieje że się będzie podobać. Czekam na wasze opinie :) Oby się wam dobrze czytało. Ciekawi jesteście jak się potoczą losy Izki a jak Pauli ?
Czekajcie cierpliwie ;)
DZIĘKI za 1800 wyświetleń :D

wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 5

[Tajemnica brunetki. Rozmowa blondynki z brunetem]

- Chcesz się dowiedzieć czemu jest taka smutna i przybita ? - spytała Izka.
- No tak tylko poczekaj 10-15 minut oki ?
- Dobra to się pośpiesz - powiedziałam i już go nie było. Minęło 10 minut na pewno będzie chciał się dowiedzieć wszystkiego. Dobra widzę że już idzie więc to będzie długa rozmowa.
- Już jestem mam nadzieje że się nie spóźniłem ? - spytał 
- Nie jesteś punktualny to bardzo dobra cecha - uśmiechnęłam się 
- To więc chodźmy i wszystko mi opowiesz.
Po wejściu do Atlas Areny usiedliśmy przy stoliku ja zamówiłam colę a Fabian sok. Przez chwilę była martwa cisza ale jakoś trzeba było mu to powiedzieć więc zaczęłam.
- Słuchaj mnie uważnie bo nie chce mi się powtarzać. 
- Zamieniam się w słuch.
- Więc jakieś trzy tygodnie temu Paweł ( jej były) ją rzucił a wszystko zaczęło się od tego jak Paula przyszła do mnie do mieszkania bo była tam mała domówka i ją zaprosiłam. I jak głupia zabujała się w Pawle. Wydawali się taką szczęśliwą parą. Mijał miesiąc, drugi, trzeci, czwarty, piąty i był szósty i to przyszedł dzień w którym wszystko się spieprzyło. Chciała zrobić mu niespodziankę  przychodzi do niego słyszy głośną muzykę i lekko uchylone drzwi i weszła. To co Paula zobaczyła to przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Był z jej najgorszym wrogiem czyli z Iloną. Paula z Iloną nie lubią się od przedszkola. Wybiegła z jego mieszkania jak najszybciej mogła. Nie chciała go już znać potem było już tylko gorzej groźby przychodził pod jej blok nie dawał jej spokoju. Dlatego musiała się przeprowadzić bo inaczej by nie wyrobiła. Ale to nie wiele dało bo ciągle go widziała a to w parku czy w kawiarni itd. Dlatego chodzi jak struta i słucha takiej smutnej muzy. Sam przecież widziałeś jaka była zapłakana i miała podkrążone oczy. 
- No tak widziałem i chciałem nawet pomóc ale ona nie chciała to się nie pchałem.
- Ale teraz jest jej to obojętne więc możesz spróbować - powiedziałam z uśmiechem.
- Jak to mówią raz kozi śmierć - i zaczęli się oboje śmiać. Pożegnali się Izka poszła w swoją stronę a Fabian do domu. 
- A jeszcze jedno jak szłyśmy do niej do domu to przechodząc przez park żołnierz się na Paule tak spojrzał i puścił jej oko więc się śpiesz - powiedziała to i poleciała na przystanek. - kurcze to muszę się spieszyć ale powoli bo jak zrobię jakiś nie potrzebny ruch to mogę wszystko spieprzyć. Więc muszę wszystko przemyśleć w drodze do niej mam nadziej że mnie wpuści. - Fabian dotarł do drzwi i zapukał. Ale słyszał że leci znana mu piosenka. 



[W zaciszu z kubkiem gorącej herbaty]

Nie chce dziś z nikim gadać nawet jak to jest Izka. Ale ten żołnierz był fajny i bardzo miły. Jak on miał na imię ? A tak już pamiętam Krzysztof. Bardzo ładne imię podoba mi się. Nagle ktoś puka do drzwi. Ściszę muzykę chociaż niech słyszą co mi tam. 
- Strasznie lubię tą piosenkę Honey - lalalove  - rany i znów ryczę dlaczego on mnie tak potraktował. To już jest przeszłość muszę iść do przodu z poniesioną głową. Ta piosenka daje mi trochę humoru na lepszy dzień. 

Patrzę w niebo, widzę spadające gwiazdy, 
Wśród nich jedną jesteś Ty,
Nie chcę złapać Cię, 
nie, nie chce złapać Cię, 
Myślałam, że wygram walkę z przeznaczeniem, 
Teraz wiem, niczego już nie zmienię, 
Płomień w końcu zgasł, 
nasz płomień w końcu zgasł.

Ty tylko nie pomyśl, że bez Ciebie będzie mi źle, 

bo gdy patrzę teraz w lustro, uśmiecham się!

Otwórz oczy jest za późno,
nie szukaj mnie na próżno
Teraz tylko tracisz swój czas,
Czy tak wiele wymagałam
W ślepą miłość zaplątana?
Czy żałujesz już, ze nie ma nas?

Chce słyszeć la la la la la love you,
mów mi la la la la la love you,
mów mi la la la la la love you.
Oooou
Chce słyszeć la la la la la love you,.
mów mi la la la la la love you,
mów mi la la la la la love you.
Oooou

Puste słowa, obietnice bez znaczenia.
Są bez wartości, nie mam nic do stracenia, 
bo to Twój błąd.

A drzwi muszę otworzyć kto się może tak dobijać ? 
- Tak ... Fabian co ty tu ... - nie dał jej skończyć.
- Widzę że znasz mnie doskonalę ale teraz ja chce się czegoś dowiedzieć o tobie. powiedział i uśmiechnął się 
Pomyślałam że może to nie głupi pomysł poznam go bliżej a on mnie czemu nie i tak nie mam nic do stracenia. 
- Proszę wejdź - powiedziała Paula i odwzajemniła to uśmiechem.
- Dzięki ale widzę że masz małe problemy. 
- Izka wszystko już powiedziała ?
- No tak raczej powiedziała wszystko.
- Tak też myślałam. 
- Ale dobrze przynajmniej wiem na czym stoję - zaczął się śmiać.
- Że co słucham !!! - rzuciłam na niego zabójczy wzrok.
- Nie nie to nie tak - spuścił głowę.
- A jak ? wszyscy faceci myślą tylko o jednym.
- Nie wcale że nie - zadeklarował stanowczo.
- Jak ci Iza wszystko powiedziała to po co przychodzisz do mnie ?
- Chce ci pomóc po prostu i też jesteś moją sąsiadką. Więc nie przyjmuje żadnej odmowy a na początek uśmiech. 
- A jak się nie uśmiechnę to co ?
- Zobaczysz jak się nie uśmiechniesz - i zrobił szyderczy uśmiech. 
- Nie boje się ciebie - i pokazałam mu język. 
- O moja droga tak to się nie bawimy. - i zaczął mnie łaskotać normalnie trochę się zdziwiłam ale po chwili zrozumiałam że Fabian naprawdę chce mi pomóc. 
- Już już starczy tego nie mogę złapać tchu - w dodatku mnie brzuch rozbolał ze śmiania się. 
- Dobrze przestanę ale pod jednym warunkiem.
Jeszcze mi warunki będzie stawiał. Co on sobie myśli dobra niech mu będzie.  
- Jakim ? - spytałam. Ale czemu Fabian tak blisko podszedł ?
- Żebyś się częściej uśmiechała wolę cię uśmiechniętą niż smutną i płaczącą. 
Nagle poczułam coś dziwnego. W pewnym momencie było mi strasznie dobrze w jego towarzystwie. Czułam się taka bezpieczna gdy on jest przy mnie.
- Ktoś tu się zamyślił - zaczął się śmiać. 
- Wcale nie tylko intensywnie myślałam - sama nie wierzyłam że to powiedziałam. Ale cóż stało się. Usiedliśmy na kanapie zrobiłam ciepłą herbatę i zaczęliśmy poważnie rozmawiać bez wygłup. Gadaliśmy tak chyba do północy. 
- Ja już muszę lecieć ale jak zawsze wpadnę do Ciebie albo ty do mnie to już jak będziesz chciała - po tych słowach już go nie było.




Proszę kolejny rozdział już jest. Nie wiem jak wy ale mi się nie za bardzo podoba ale czekam też na wsze opinie :) Proszę zostawcie po sobie jakiś komentarz. Muszę się na czymś bazować a jak nie mam komentarzy to ciężko mi jest. Mam nadzieje że w następnych rozdziałach będzie się działo wiele więcej :)  

poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 4

[Dzień przed meczem]

- Hej Izuś to o której się widzimy jutro ?
- No siemka mecz jest o 14:00 wiec może o 12:00 jak myślisz ?
- Spoko mi to obojętne wiec o 12:00.  
- Dobra to jutro przed Areną Ursynów ok.
- Ok to do jutra. 
- Buziak papa.
- Papa. - dobra wszystko ustalone więc tylko pod prysznic i spać.
Nie no kto o tej porze może dobijać się do drzwi ? Idę otworzyć bo ktoś się tak dobija że zaraz szału dostanę. Patrze przez wizjer a tam stoi Fabian co on może chcieć o tak późnej porze ?
- Czemu zawdzięczam tą wizytę o tak późnej porze ?
- No miałem wpaść i pogadać wiec jestem.
- Ale nie musiałeś tak późno przychodzić mogłeś przyjść dużo wcześniej. - powiedziałam stanowczo.
- Widzę że już kładziesz się spać więc nie będę przeszkadzał wpadnę jutro dobrze. Kurcze ale nie mogę jutro wpaść do Ciebie bo będę po meczu przepraszam. 
- Wiesz co rozbawiłeś mnie tym - chciałam już powiedzieć że jutro będę na tym meczu ale w porę ugryzłam się w język.
- To chyba dobrze - uśmiechnął się i poszedł do siebie.
Trochę się zdziwiłam ale zamknęłam drzwi i poszłam spać. Obudziłam się o 10:00 no trochę mi się zaspało ale dobra mam jeszcze 2 godziny do spotkania z Izką więc nie jest aż tak najgorzej. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic ubrałam się w czerwone jeansy sweter zrobiłam lekki makijaż i poszłam coś zjeść. Wyszłam z domu miałam 20 minut piechotą na Arenę. Szłam przez park gdy nagle zauważyłam mojego byłego znów. Dobra wzięłam kilka głębokich oddechów i poszłam dalej. Jest Arena o i jest już Izka no tak ona tego meczu za nic nie przepuści ^^.
- Hej już jesteś myślałam że się spóźnisz ? - spytała Izka
- Co nie nie ja się nie spóźniam jeśli jestem umówiona. 
- Nie no luz to co wchodzimy ?
- Tak tak wchodzimy - powiedziałam na odczepnego. 
- Ej co z tobą nie widziałam cię takiej ... tylko nie mów że znów go widziałaś ? 
- Niestety tak. 
- Cholera nie możesz tak dalej funkcjonować Paula. 
- A Fabian ci się nie podoba ?
- Jest tylko moim sąsiadem. - powiedziała stanowczo Paula 
- Jak to on jest twoim sąsiadem no co ty i nic mi nie powiedziałaś wielkie dzięki. 
- Nie chciałam ci mówić po prostu. 
- Dobra mecz się zaczyna - powiedziała Izka 
Mecz się zaczął a mnie to w sumie nic nie obchodzi jaki będzie wynik bo i tak mam inne zmartwienia. Nie dogaduje się z rodzicami z bratem też tak sobie. Więc za ciekawie nie jest. Jedyną osobą kto mnie rozumnie jest moja najlepsza przyjaciółka Izka. Tylko ona daje mi jeszcze te siłę którą muszę mieć każdego dnia i za to jej jestem wdzięczna. Mecz dobiegł końca jak zawsze i oczywiście Izka poleciała po autografy. Nagle dostaje smsa :
Pożałujesz tego rozumiesz!!!
Zaczęłam naprawdę bać się o swoje życie. Czego on może chcieć przecież to on zerwał nie ja. Czuję że ktoś siada obok mnie i pyta :
- I jak podobał się mecz ? - spytał mężczyzna 
- Nie za bardzo oglądałam więc nie mogę się wypowiedzieć na temat meczu. 
- Czy coś się dzieje ? 
Skądś znam ten głos ale skąd ? Naglę podchodzi Izka i mówi :
- Mogę autograf ? 
No tak mogłam się tego spodziewać. - Jeny Fabian meczysz. 
Wiesz że nie mam nastroju do jakichkolwiek rozmów - prawie to wykrzyczałam. 
- Spokojnie przychodzę w pokojowych zamiarach - uśmiechnął się w moim kierunku.
- Izka jak chcesz to wszystko mu wyjaśnij - powstrzymywałam wtedy swoje łzy.
- Ale Paula na pewno ? 
- Tak na pewno - i wybiegłam z Areny najszybciej jak mogłam. 



[Pewien brunet przed treningiem]

Dziś po meczu pójdę to tej z pod 7 tylko cały czas nie wiem jak się nazywa to cudowna dziewczyna. Kurcze która to godzina spóźnię się na trening. Znowu słucha za głośno muzyki coś musi się pod tym kryć bo czemu taka ładna dziewczyna jak ona miała by płakać ?
Zostawię te przemyślenia na później teraz idę na trening. 



[W hali ]

- Siema chłopaki.
- Cześć Fabian - odpowiedzieli chórem. 
- Co dziś trener dla nas przygotował ? - pytali z ciekawością.
- A dziś będziemy biegać na dworze. 
- Trenerze ale czemu ?
- Dziś wyjątkowo to tylko raz chłopaki więc idziemy biegać a potem na siłownie.
- No dobra - odpowiedzieli chórem 
Dobra trening się skończył siłownia też mam za 4 godziny mam mecz więc pójdę do domu może uda mi się z nią w końcu porozmawiać jest taka piękna i te jej zielone oczy.
- Jak to mówią raz się żyje - zadzwonił raz 
- Hej nie przeszkadzam ? 
- Powiedziałeś że nie za bardzo masz czas żeby wpaść i co wpadasz z tak zwaną nie zapowiedzianą wizytą. 
- Przepraszam jak nie masz humoru ze mną gadać to powiedz ja zrozumiem. 
- Tak nie mam zamiaru z nikim gadać - i w tedy się rozpłakała nie wiedziałem co się dzieje ona szybko zamknęła drzwi. Więc poszedłem do siebie. 



[Parę chwil przed meczem ]

Mam nadzieje że ta dziewczyna jest na trybunach i będzie oglądać nasze zmagania. A jak nie to trudno może innym razem ją spotkam. Nie jednak przyszła z koleżanką tylko znowu jakaś przygaszona.
Mecz się zaczyna muszę myśleć o zwycięstwie na Treflem Gdańsk. 



[Po meczu na trybunach ]

- I jak podobał się mecz ? - spytał Fabian.
- Nie nie za bardzo więc nie mogę się wypowiedzieć na ten temat. 
- A coś się stało ? - w tym momencie pochodzi do nas jej koleżanka i prosi mnie o autograf i nagle słyszę :
- Fabian wiesz że meczysz i nie mam ochoty na jakiekolwiek rozmowy. 
- Spokojnie przychodzę z dobrymi zamiarami - uśmiechnąłem się w jej kierunku. 
- Izuś jak chcesz to wszystko mu możesz powiedzieć mi już nie zależy po tym jak dostałam od niego kolejnego smsa. 
- Ale Paula na pewno.
- Tak na pewno. - i uciekła płacząc.


[Zdenerwowana brunetka]

Gdzie jest Paula nie długo musimy wchodzić. O idzie ale jakaś taka smutna. Dobra mniejsza o to zaraz wchodzimy i będzie super.
- Siemka coś przygaszona jesteś nie mów że znów wracasz myślami do tamtego idioty.
- Ja go widziałam jakieś 30 minut temu ...
- Nie możesz tego zostawić nie możesz od tak po prostu zapomnieć ?
- Dobra skończmy to wchodzimy ?
- Jasne że wchodzimy - uśmiechnęła się Izka.
Ale się cieszę że mam taką kumpele jak Paula ona mi zawsze doradzi, pomoże i pójdzie na mecz ze mną. Taka przyjaciółka to skarb. Ale może ten Fabian coś pomoże przecież widzę jak on na nią patrzy. Jest mecz później pomyślę nad tym. Tak ale emocje a mecz był niesamowity.
- Paula idę po autografy jak chcesz to poczekaj tu na mnie.
- I tak nie mam zamiaru nigdzie się ruszać.
- Dobra jak chcesz. - patrze a tam obok Pauli siedzi Fabian chyba coś do niej czuje. 
- Przepraszam można autograf - zapytałam
- Tak oczywiście - odpowiedział mężczyzna.
- Paula podnieś głowę wiesz kto obok ciebie siedzi ?
- Izka nie wiem możesz mnie nie męczyć. 
- Ale Paula  - nagle mi przerwała 
- Tak wiem że to Fabian i nie mam ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Jak chcesz to mu wszystko wyjaśnij ja już nie mam siły. I wyleciałam z płaczem ...


Hejka :)
Troszkę długi jest ten rozdział ale mam nadzieje że będzie się dobrze czytał.
Ciekawi jesteście co chce powiedzieć Izka Fabianowi ? 
Ale trzeba trochę poczekać na następny rozdział.
Postaram się dodać kolejny jak najszybciej ;)
Buziaki :*