środa, 31 lipca 2013

Rozdział 11

Oczami Pauli :

Musieliśmy tak wcześnie przyjechać na to cholerne lotnisko. Nie wiem może nie chciał dłużej patrzeć na Zibiego ? A może to był pretekst żeby sprawdzić czy wszystko mamy. O której mamy ten samolot do Włoch ? A tak 9:45 czyli jeszcze jakieś półgodziny. Zapytałam się Wojtka po co my tak wcześnie wyszliśmy z mieszkania i czemu chciał żeby Zibi wyszedł ? Nasuwa mi się tysiąc pytań. Czemu tak czemu siak. Chyba się domyślam czemu Wojtek tak nie chętnie podał mu rękę. Po tym co mi zrobił nie dziwie się Wojtkowi. Ale w sumie Zibi przeprosił. Widać to było po nim, że zrobił takie głupstwo. Znamy się nie cały miesiąc. Nie potrzebnie to zrobił bo jakby poczekał trochę dłużej to kto wie. Ale dobra koniec tego rozmyślania. 
- Wojtuś mam już dość tego czekania - jęknęłam.
- Oj już nie długo wytrzymasz - pocałował mnie w czoło.
- No dobrze spróbuje - usiadłam.
- Dzielna dziewczynka - zaśmiał się.
- Jak tak uważasz to może coś w tym jest.
- Ja wiem co mówię - pokazał rząd białych zębów.
- No ty na pewno nie to co inni - posmutniałam.
- Ej jedziemy na wakacje więc nie smutaj.
- Już nie będę obiecuję - nagle dostałam sms-a i uśmiech powrócił na moją twarz.
- Widzę że coś miłego bo się uśmiechasz.
- A dobrze widzisz - uśmiechnęłam się do niego.
- Jak miło a od kogo ? Tylko nie mów że od Zbyszka ?
- Nie spokojnie to od Fabiana - patrzyłam w telefon i śmiałam się jak głupia do sera. 
- Widzę że go bardzo lubisz - powiedział nie patrząc na mnie.
- Nie zaprzeczę lubię go i to bardzo - zarumieniłam się.
- Widać to po tobie ale nie zawsze.
- To dobrze ale nie chce wchodzić w kolejny związek. Nie teraz - posmutniałam a Wojtek mnie przytulił.
- Nie myśl już o tym zaraz mamy samolot więc trzeba iść do terminalu a potem na odprawę. 
- Mam nadzieje że chociaż na te dwa tygodnie zapomnę o tym.
Poszliśmy na terminal i odprawę. Weszliśmy do samolotu i usiedliśmy na odpowiednich miejscach. Wojtek zaczął czytać książkę a ja zaczęłam słuchać muzyki. Po paru godzinach zasnęłam. Nawet nie czułam kiedy wylądowaliśmy Wojtuś mnie obudził i podał mi rękę. Uśmiechnęłam się i wstałam za jego pomocą. Złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do hotelu. Jak zobaczyłam w jakim hotelu mamy mieszkać przez dwa tygodnie to musiałam szczękę zebrać z ziemi. Poszliśmy do recepcji nie wiedziałam jakie pokoje wziął ? Jak podał mi klucz do pokoju i powiedział że mamy osobne to mi trochę ulżyło. Poszłam do pokoju rozpakowałam się i walnęłam na łóżko i zasnęłam. Obudziłam się jak ktoś dobijał się do drzwi. Zaspana musiałam pójść zobaczyć kto się tak dobija. Okazało się że to Wojtek próbował dzwonić ale na próżno. Dlatego przyszedł do pokoju. Jak zobaczył mnie taką zaspaną to aż się zaśmiał nie dziwne mu się spać w środku dnia. To co będę robić w nocy chyba chodzić po klubach by się upić. Może to dobry pomysł najwyżej następnego dnia będę miała wielkiego kaca. Jak to mówią raz się żyje. 
- Boże Paulina spałaś w ciągu dnia. Nie coś tu jest nie tak. Musisz mi powiedzieć wszystko bo widzę że dusisz to w sobie.
- Nic nie muszę. A teraz wyjdź bo chcę być sama.
-  Nie wyjdę dopóki mi wszystkiego nie powiesz. Koniec kropka. 
- No bo ... - na chwilę się zastanowiłam - mam dylemat. 
- Chyba się domyślam jaki. Myślisz sobie 'Fabian jest lepszy a może Zibi' - spojrzał na mnie jak starszy brat z takim ciepłem w oczach.
- Właśnie Fabian nie naciska czeka spokojnie na mój ruch a Zibi totalna odwrotność. Nie czeka na nic dziewczyna mu się podoba i idzie na całość.
- Mi się wydaje że Fabian chce to zrobić w odpowiednim momencie a Zbyszek pozwolisz że się nie wypowiem. 
- Masz takie prawo. A teraz chodź na spacer albo plaże - pokazał rząd białych ząbków.
- Wole to pierwsze tylko poczekaj wezmę aparat i torebkę.
Poszliśmy na plac św. Piotra ile ja tam zrobiłam zdjęć. Sam nie mogłam w to uwierzyć czyli fotografia jest moją wielką pasją i jest mi pisana. Później poszliśmy do parku tak pięknego jeszcze nie widziałam. Krzaczki równo poprzycinane , posągi i alejki no żyć nie umierać. Tam też oczywiście zrobiłam zdjęcia. I nagle zobaczyłam wysokiego mężczyznę był tam z kobietą. Od razu go poznałam. Przecież to Włoch z krwi i kości. Nie chciałam go zaczepiać ale się odwrócił. Więc podeszliśmy z Wojtkiem do niego i Mileny.
- Hej Michał. Co u was słychać ?
- Cześć mała. A wszystko dobrze za parę miesięcy będę tatą - cieszył się jak małe dziecko które dostało lizaka. 
- No to świetnie gratuluję. A poznaj Wojtka mojego najlepszego przyjaciela - wskazałam na osobę obok.
- Siema -podali sobie ręce. W ich oczach nie było zgrzytu tak jak u Zbyszka. Nie lubię tego wzroku.
- To co Michał oprowadzisz nas po zakątkach miasta - zapytałam. 
- Jasne nie ma problemu z chęcią się tego podejmę - ucieszył się i uśmiechnął.

Oczami Zbyszka :


Idę się napić i to porządnie. Nie mogę o nie ciągle myśleć ale jak ja mam przestać jak ona jest idealna. Teraz wyjechała z tym Wojtkiem za granice i bóg wie co oni tam robią. Ale może jak wrócą to się z nią spotkam w cztery oczy. Moment ale ona mi wybaczyła przecież. Czyli teraz nie mogę zrobić żadnego błędu. Musze o nią walczyć sam bo nikt mi nie pomoże. Za dwa tygodnie zaczyna się zgrupowanie więc muszę walczyć z całych sił. Pokaże na co mnie stać. Ale jeszcze mamy trochę czasu do rozpoczęcia przygotowań w Spale. Fabian też nie odpuści ale boje się, że może być ten trzeci. Idę zapić myśli do jakiegoś klubu lub pubu. Mam nadzieje, że wygram te walkę o jej serce. Dobra koniec gadki wychodzę z domu i idę gdzieś. Mam takie prawo muszę się wyszumieć. Poszedłem do najbliższego klubu w Warszawie. To co tam zobaczyłam nie mogłem uwierzyć, że Fabian gra na dwa fronty tak żeby mieć dowód zrobię zdjęcie jak się obściskuję z jakąś lafiryndą. Ten widok nie dawał mi spokoju ale nie mogłem przesłać jej teraz tych zdjęć. Może za jakiś czas jej pokaże ale na pewno nie teraz. W tym momencie jeszcze bardziej chciałem się zapić. Ale po co ? Zrozumiałem że jestem na lepszej pozycji. A on się będzie tłumaczył jak na spowiedzi oczywiście nie mi tylko Paulinie. Więc nie muszę zbytnio się martwić. Wypiłem parę głębszych oczywiście nie odbyło się bez rozdania autografów czy zrobienie zdjęcia. Wypiłem jeszcze martini i chwiejnym krokiem dotarłem do domu. Teraz tylko prysznic i spać. Ale jutro będę miał mega kaca - powiedziałem te słowa i od razu zasnąłem. Gdy się tylko obudziłem faktycznie mam mega kaca trzeba iść do kuchni po aspirynę i wodę. Dziś będzie ciężki dzień. Myślę tylko o niej i nie mogę przestać. - Ale mnie łeb napieprza a dopiero początek dnia. Człapię się do kuchni zrobić sobie śniadanie. No ładnie zapomniałem że mam pustą lodówkę więc muszę iść do sklepu kupić jedzenie no i najważniejsze kupić parę butelek Jacka Daniel`sa. Wychodzę z mieszkania na klatkę schodową. Nagle mnie oślepiło słońce muszę wrócić się po okulary przeciwsłoneczne. Teraz mogę wyjść spokojnie do sklepu żeby kupić żywność. Wszedłem do sklepu co mi się od razu rzuciło w oczy ? Tak Jack Daniel`s. Wziąłem trzy i wódkę no i oczywiście jedzenie. Kasjerka mnie poznała dałem jej autograf zapłaciłem i poszedłem w stronę mojego bloku. Powolnym krokiem dotarłem do mieszkania. Była już 10:37 i tak odeszła mi ochota na śniadanie. Wziąłem odpowiednią szklankę przeznaczoną tylko do whisky i zatopiłem się w tym genialnym trunku. Nagle ktoś puka do drzwi. Nie chce dziś nikogo widzieć nawet Kubiaka. Dziś jest dzień przemyśleń i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Dostaje smsa od Ignaczaka.



"Jesteś w domu ? Dzwonie pukam i nic. 
Odezwij się przecież za niecałe dwa tygodnie mamy zgrupowanie w Spale - Igła"

Cały Krzysiek martwi się o wszystkich tylko nie o siebie. Nie wiem o czym chciał Krzysiek ale jak odpuścił to znaczy że nic ważnego. Jest jeszcze trochę czasu do końca dnia więc mogę się jeszcze napić. Ahh ona jest taka piękna. Zacząłem pić. Szklanka za szklanką po godzinie okazało się że wypiłem pierwszą butelkę whisky. A była dopiero 12:10. No cóż mam nadzieje że wygram bitwę o serce Pauliny. - Z tą myślą zasnąłem. 




Ten rozdział jest jakiś dziwny. Może to jest przyczyną że nie mam za bardzo weny ?
 A może coś innego ? Nie wiem czy mam dalej pisać nie mam komentarzy a to jak wiadomo zawsze pomaga. Zobaczymy jak teraz będzie.
Trzymajcie się do następnego :*

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 10

Oczami Grześka :

Paula musi mi wszystko na spokojnie opowiedzieć. Dlaczego tak się zachowała a może coś Zbyszek jej zrobił ? Jak ją skrzywdził to nie ręczę za siebie !!! Ale musiało  coś się stać jak Paula nie odpisuje na moje smsy. Jestem w drodze do ich mieszkania więc za jakieś 10 minut wszystko się wyjaśni. Bo jak nie to nie wiem chyba wyjdę z siebie. A może to ona zrobiła coś nie tak i nie chce go widzieć ? Muszę też wziąć to pod uwagę. Może oboje są winni ? Sam już nie wiem co mam myśleć. Z drugiej strony znam ją nie całe dwa tygodnie więc nie wiem tak do końca jak jest. Może coś w jej życiu się stało może ktoś ją skrzywdził ? Ja się muszę tego dowiedzieć bo inaczej jej nie pomogę. Może Iza będzie coś wiedziała czemu Paulina tak się zachowała wobec Zbycha ? Jestem już na miejscu więc zaraz się wszystkiego dowiem. Muszę się dowiedzieć nie chce patrzeć na smutną minę Pauli. 
- Cześć skarbię mogę wejść ?
- Jasne ale co ty tu robisz i to tak wcześnie - Iza lekko się zdziwiła.
- Wyjaśnię ci po co przyszedłem. 
- No dobrze.
Wchodzę na piętro. Stoję przed drzwiami a na nich widnieję numerek 32. Śmieszne bo nigdy nie patrzyłem na drzwi bo zawsze były otwarte. Mniejsza z tym wchodzę do mieszkania. Od razu widzę że jest coś nie tak.
- Grzesiu powiedz czemu tak wcześnie przyszedłeś ?
- Jest Paula ? - spytał ze stoickim spokojem.
- Tak jest. Ale od wczoraj nie wychodzi nie wiem co się stało ? Przyszedł jakiś Wojtek powiedzieliśmy sobie cześć i tyle go widziałam. Poszli do niej do pokoju. 
- Jak to to ja teraz nic nie rozumiem.
- To idź do niej i spróbuj to wyjaśnić.
- Nie mam innego wyjścia.

Oczami Pauliny :


Co on sobie myślał że mnie przeleci jak pierwszą lepszą. O nie ja taka nie jestem nie tak mnie rodzice wychowywali. Jak on tak mógł ... ahh myślałam że jest inny. Ale niestety pozory mylą i to bardzo. Nie chce go nigdy w życiu widzieć !!! Muszę się odstresować rozluźnić tylko czym ? Może jakąś piosenką ? Coś na pewno znajdę jak to ja ^^.




Kto mnie wybija z rytmu -.- i po co tak walić w drzwi. 
- CZEGO !!!
- Kuzynko nie tak ostro mogę wejść ? 
- Kto pyta ?
- Masz chyba jednego kuzyna który jest profesjonalnym siatkarzem - zaśmiał się.
- Dobra dobra właź - usiadł na rogu łóżka i patrzył tak jak by mi ktoś jakąś krzywdę zrobił. 
- Czy możesz mi wyjaśnić co się stało że po niecałych dwóch dniach wyjechałaś jak poparzona ???
- No co mogło się wydarzyć ten dureń się do mnie dobierał. A myślałam że będzie tak fajnie - Opisałam mu całą sytuacje od początku czyli od jazdy samochodem po dotarcie do domku. I jak poszłam na plaże i poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. A później powiedziałam mu wszystko i się do tego poryczałam.  
- Że co ??? Niech ja go tylko spotkam z Spale to się z nim policzę !!!
- Powiem tak on jest wysoki jak brzoza a głupi jak koza.
- W sumie coś w tym jest - zaczęliśmy się śmiać tak że nas potem brzuchy bolały. 
- A ten Wojtek to kto ?
- Jak zostaniesz to go poznasz.
- Nie rozumiem może mi to wyjaśnić.
- Mogę. Wojtek mnie zabiera do Włoch na dwa tygodnie. I mam zamiar się dobrze bawić. Nie to co ten idiota.
- Ale wiesz że będziesz musiała z nim porozmawiać i on chce wszystko wyjaśnić.
- Hahahaha bardzo śmieszne on chce coś wyjaśnić od kiedy ???
- Uwierz jest taki. On nie jest macho jak się tym wszystkim hotką wydaję. Słyszałem że najprzystojniejszym jest właśnie Zibi. 
- No i co z tego że on jest najprzystojniejszym z was.
- Posłuchaj w środku jest inny taki delikatny i czuły.
- Słucham a ty skąd to możesz wiedzieć ???
- Znam go nie od dziś wiec wiem i już.
- Dobra jak tam chcesz. Możesz już iść bo muszę się spakować na wyjazd.
- Mogę tylko tym razem bądź ostrożna co ?
- Ej nie jesteś moim ojcem więc mi nie rozkazuj dobra.
- Ale jak wrócisz to obiecaj mi że nim pogadasz.
- Dobra dobra pogadam ale nic nie obiecuję.
- Mam nadzieje. To my w takim razie idziemy na bardzo długi spacer.
- To nie chcesz poznać Wojtka ?
- Może jeszcze go poznam a teraz idziemy z Izką na spacer i nie dzwoń dobra. 
- Spoko nie będę wam przeszkadzać - pokazałam język a Grzesiek wyszedł z mojego pokoju. A ja walnęłam się na łóżko.

Oczami Zibiego :


Mam nadzieje że mi wybaczy to co zrobiłem. Kurde strasznie głupio się teraz czuję. Tak strasznie chce ją przeprosić i przytulić. A jeszcze Grzesiek się nie odzywa. Czuję że coś jest nie tak. Jeszcze Fabian na pewno chce z nią być. Nie muszę być lepszy nie dam sobie jej odebrać. Paulina jest taka cudowna. Muszę z nią być to jest dziewczyna moich marzeń. Nie mogę pozwolić na to by ją ktoś mi odebrał. Może pojadę do niej i wszystko wyjaśnię. Tylko jak się za to zabrać ? Dobra nie ważne idę do niej teraz i już. Musi mnie wysłuchać nie ma wyjścia. Jak to mówią raz się żyję. Wiozłem szybki prysznic ubrałem się w luźne ciuchy i wyszedłem z mieszkania. Chciałem się przejść najwyżej zajmie mi to trochę więcej czasu. Idąc do niej przemyślałem wszystko. Nim się obejrzałem byłem już pod jej blokiem. Ktoś mnie wpuścił na klatkę schodową głęboki wdech i zapukać.  

- Cześć mogę wejść ? - zapytałem z sercem w gardle.
- Co ty tu robisz miałeś się nie pokazywać nigdy więcej.
- Proszę cie daj mi to wyjaśnić - zrobiłem minę zbitego psa.
- Właź ale tylko po to bo chce usłyszeć co masz mi do powiedzenia. 
- Dobrze chce ci to wytłumaczyć bo mi to nie daję spokoju - spuściłem głowę.
- Słucham - i usiadła jak najdalej ode mnie. 
- Na początku chciałem cię bardzo przeprosić zachowałem się jak jakiś bez mózgowiec. Nie myślałem racjonalnie a ty wyglądałaś jak anioł w tym kostiumie - zaśmiałem się pod nosem. Ale to mnie nie usprawiedliwia wiem że powinienem najpierw pogadać i się wypytać o wszystko a nie "rzucać" się na ciebie jak jakiś debil. Mam nadzieje że kiedyś mi to wybaczysz i że zaczniemy od nowa jako znajomi. Spuściłem głowę i przełknąłem ślinę. Chciałem już wyjść gdy poczułem jak Paula kładzie mi rękę na ramieniu. Trochę się zdziwiłem ale odwróciłem się i zobaczyłem jej piękny uśmiech. 
- Mam nadzieje że mówisz szczerze z serca a nie od tak bo ci się podoba - założyła ręce pod biust.
- Zobaczysz będę chodził jak w zegarku i bez twojej zgody już nic nie zrobię - w tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Poszła otworzyć. Tego faceta nie znam czyżby był jeszcze ktoś ?
- Zbyszku pozwól że przedstawię ci Wojtka.
- Cześć Wojciech.
- Siema Zbyszek Bartman. 
-  Wojtek my za godzinę mamy samolot do Włoch na dwa tygodnie tak ?
- Tak dokładnie - uśmiechnął się.
- Jak to ? Czemu ja nic o tym nie wiem.
- Bo to Wojtek zaproponował mi to i powiedział że odmowy nie przyjmuję więc się zgodziłam.
- No to nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wam udanych wakacji.
- Tylko mi nie mów że jesteś zazdrosny - zaśmiała się.
- Nie przecież tylko jesteśmy przyjaciółmi - trochę mnie to zabolało ale miała rację.
- Dobra jak nie chcesz tu siedzieć to musisz już iść bo jeszcze musimy wszystko dokładnie sprawdzić.
- To przyślijcie nam kartkę z Włoszech.
- Nie bój nic przyślemy - zaczęliśmy się śmiać.
Wyszedłem z jej mieszkania dobrze że dała mi wyjaśnić wszystko. Ale ten Wojtek może on też chce być z Paulą ? I jeszcze ten wyjazd na dwa tygodnie. Może mi to wyjaśni Grzesiek. Bo czegoś tu nie kumam. Ale mniejsza z tym muszę to zapić ...



No to kolejny rozdział już jest :) A wy znowu nie wiecie kim jest tajemniczy Wojtek. Pamiętajcie komentujcie to bardzo pomaga na prawdę ;)

niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 9

Oczami Pauli :

Szczęka mi prawie odpadła jak zobaczyłam gdzie przyjechaliśmy. Myślałam że to jakiś żart. Stałam tak z otwartą buzią i widzę błysk flesza. No nie czy to możliwe żeby się posunął to takiego czynu ? Nie daruje mu tego pożałuje. A co do tego gdzie jesteśmy to był raj na ziemi. Biegiem poleciałam do domku by się przebrać. Od razu wskoczyłam w kostium i heja do wody ( sama nie wiem po co go wzięłam ale było warto ). Jak zwykle woda zimna ale co tam ważne jest zajebiście i jeszcze świeci słoneczko. No żyć nie umierać. Dobra koniec wygłupów w wodzie. Zaczęłam się wycierać ręcznikiem gdy ktoś mnie złapał od tyłu. No rzesz jeszcze się nie mogę odwrócić. Niech to szlak. I nagle czuje pocałunek na mojej szyj. Że co ? Jak ? Gdzie ? Kiedy ? Przesz chwilę zakręciło mi się w głowie. Ale jakoś ustałam. 
- Hej miśka co się dzieje ? - spytał brunet. 
- Nic chyba nic - przez chwilę się zawahałam - tak wszystko dobrze - uśmiechnęłam się.
- Na pewno wiesz trochę się przestraszyłem - powiedział.
- Ty prawie dwu metrowy facet - zaczęłam się śmieć.
- No tak przecież każdy ma uczucia - udawał obrażonego.
- Oj już już nie fochaj mi się tu - dałam mu buziaka.
- Już mi lepiej dużo lepiej - pokazał mi język.
- No wiesz co w takim razie ja się tak nie bawię. 
- Ej no przepraszam - w tym momencie zrobił minę kota ze Shreka.
- Nie jak masz się tak zachowywać to ja idę z buta do domu - założyłam ręce.
- Dobrze już nie będę i obiecuję że będę grzeczny jak nigdy - próbował mnie pocałować ale się powstrzymał. Tym mnie zaskoczył. Wtedy pomyślałam że może być fajnie. A co mi tam sprawdzę go tak dla zabawy. Zobaczymy kiedy się zorientuje że go sprawdzam jak jakoś zabawkę xD 
- Zobaczymy a teraz przepraszam muszę nacieszyć się słońce - poszłam w stronę plaży.
- Naciesz się bo jutro nie będzie ani chwili na to.
- Czemu czy ty coś kombinujesz za moimi plecami ??
- Nie, chce cię tylko zabrać w pewne magiczne miejsce - uśmiechnął się szyderczo.
- Yyy mam się bać ???
- Spokojnie ja taki nie jestem jeśli to masz na myśli - a ja w tym momencie się zaczerwieniłam jak burak. Dobrze że tego nie widział. Chyba zapadła bym się pod ziemie jak by mnie taką zobaczył. Nagle słyszę taki słowa za pleców :
- Idź się ochłodź buraczku - no nie ja nie wierze w to co słyszę. 
- Jeszcze jedno słowo a coś ci zrobię !!!
- Dajesz spróbuj pokonać prawie dwu metrowego faceta - zaczął się śmiać jak oszalały.
- Uwierz dam radę i tobie. Spokojna twoja rozczochrana. 
- To na co jeszcze czekasz pokaż co potrafisz mała istoto - oooo w tym momencie przegiął pałę.  
- Od dziś nie odzywaj się do mnie za to co powiedziałeś. Czy ty choć trochę myślisz ?
- Ale co ja takiego powiedziałem ? - zaczął się zastanawiać co mógł takie powiedzieć że ją tak to dotknęło. 
Poszłam pod prysznic żeby zmyć z siebie morską wodę i przy okazji pozbyć się pisaku z całego ciała. No cóż myślałam że dłużej tu pobędę ale jak widać się myliłam. Ahhh taka moja natura. Chyba za szybko ufam ludziom. Gdy wyszłam z pod prysznica to Zbyszek złapał mnie za ramię i odwrócił do siebie. Jeny te jego zarąbiste zielone oczy. 
- Powiedz co ja takiego powiedziałem że ... - zawahał się przez moment.
- Puść mnie bo nie zdążę wrócić do domu przed 23 - taa nie ma to jak wymyślać coś na biegu. 
- Nie puszcze cie dopóki się nie dowiem dlaczego wyjeżdżasz. 
- Trzeba było myśleć a nie mówić co ślina na język przyniesie - jakoś mu się wyrwałam. Patrzył tylko jak oddałam się i znikam za domkami. Znowu coś słyszę za plecami :
- Gdzieś cię podrzucić ? - usłyszałam znany mi głos.
- Nie dziękuję jakoś dam radę - gdy się odwróciłam o mało co nie zemdlałam. 
- Może jednak, bo widzę że ciężką masz tą walizkę - uśmiechnął się.
- No dobrze i tak już nic gorszego nie może mnie spotkać.
- Czyli ja jestem najgorszym co mogło cię spotkać ?? - zapytał ze smutną miną.
- Źle mnie pan zrozumiał. Chodzi mi o to że dziś z samego rana przyjechałam ze znajomym może pan go zna nazywa się Zbigniew Bartman. 
- Tak kojarzę to ten siatkarz dla którego co druga dziewczyna traci głowę - zaśmiał się a ja razem z nim.
- No coś w ten deseń. Pokłóciłam się z nim i nie miałam ochoty go oglądać. Zranił mnie - nagle zrobiło mi się strasznie smutno.
- A co on takiego powiedział ??
- " Pokaż co potrafisz mała istoto" - w tym momencie balon pękł. Samochód się zatrzymał a ja poczułam silne ramię które mnie obejmuje. 
- Nie martw się a tak po za tym nie przedstawiłaś się.
- A no tak przepraszam. Paulina Małkowska ale mówią na mnie Paula.
- Ja nazywam się ... - przerwałam mu.
- Tak wiem Wojtek - uśmiechnęłam się tak dla niego.
- To co gdzie mam panienkę podwieźć ? - pokazał rząd białych zębów. 
- Mi to wszystko jedno aby jak najdalej od tego miejsca chociaż jest naprawdę bajeczne. 
- Kierunek Warszawa. Akurat mam wolne dwa tygodnie więc może spędzimy je gdzieś razem ? - zapytał nie patrząc na mnie. 
- W sumie czemu nie. Przynajmniej się na chwilę oderwę od siatkówki - w tym momencie zadzwonił mój telefon. 
- Hejka jak tam z Zibim - słyszałam radość w jej głosie.
-  Ni jak właśnie wracam do Warszawy. 
- Jak to ? Czemu ? - zadawała tyle pytań.
- Normalnie pozwiedzał o jedno słowo za dużo - łykałam już łzy.
- To z kim ty jedziesz ?
- A co taka ciekawska - zaśmiałam się.
- No wiesz muszę wiedzieć z kim jedziesz do Warszawy.
- Jeny ale ty natrętna -.-
- Taka moja natura i się martwię o ciebie o właśnie dostałam esa od Zbycha. 
- I co mnie to obchodzi - udawałam obojętną.
- Nie no spoko to powiesz z kim jedziesz ? 
- A wiesz z Wojtkiem.
- Ale z tym Wojtkiem - nie wiem jaką miała minę ale musiała wyglądać komicznie.
- Dobra chciałaś coś oprócz tego ? 
- Nie to wszystko ale jak wrócisz to my dokładnie opowiesz co się tam stało i dlaczego wracasz do Warszawy. 
- No dobrze ale nie wiem po co - wzruszyłam ramionami. 
- Ok to pa - rozłączyła się.
- Czyli co z wycieczki nici - minę miał taką że chciałam go przytulić.
- Ej spokojnie wyjedziemy tylko muszę powiedzieć przyjaciółce.
-  Uff to dobrze bo już się bałem - odetchną z ulgą.
Jechaliśmy tak ładnych parę godzin śmiejąc się przy tam co nie miara. Ale takie są uroki jechania z Wojtkiem który ma nie halo pod kopułą. Takich ludzi teraz najbardziej potrzebuję więc nie mam na co narzekać. 

Oczami Zibiego :


Kurwa ja zawsze wszystko potrafię spieprzyć !!! Czemu ja nie potrafię się pohamować. Nie moja wina że jest taka piękna i słodka. Paula tak strasznie mi się podoba. Ale jest jeszcze jedna przeszkoda a mianowicie Fabian. Widziałem jak na nią patrzył jak pożerał ją wzorkiem. Tak nie może być. W dodatku nie odbiera telefonu. Zadzwonię do Grześka może on się dodzwoni ? I się dowie co z nią się dzieje i gdzie jest. Dobra dzwonie nie ma na co czekać.

- No siema Zbychu coś się stało że dzwonisz ?
- No tak trochę się "pokłóciliśmy" i pojechała nie wiem gdzie i z kim.
- Jak to przecież ? Coś ty jej powiedział ?
- Ja tylko ... no w sumie powiedziałem mała istoto.
- Jaki cep z ciebie i co chcesz żebym do niej zadzwonił bo od ciebie nie odbiera mam rozumieć. 
- No tak jak byś mógł.
- Mogę ale i tak będzie musiał to sam  załatwić.
- Dzięki wielkie dzięki.
- Nie dziękuj zawczasu - rozłączył się.
Mam nadzieje że nie będzie zła za to co się stało. Nie chciałem tego to było silniejsze ode mnie. Muszę ją jakoś przeprosić tylko jak ? A jak pojechała z Fabianem ? Paulina musi być moja nie mogę przestać o niej myśleć. Jest idealna, wyjątkowa. Moja mała kruszynka. Dobra wracam do Warszawy zobaczymy co da się zrobić. Musi się to wyjaśnić inaczej nie wiem co zrobię. Spakowałem wszystko w pośpiechu i wrzuciłem do samochodu i w drogę. Cholera wiem że spierdoliłem to a byliśmy sami miałem tyle czasu. Chyba jak widzę Paule to mózg odmawia posłuszeństwa. Nie chyba tylko na pewno !!!! Jestem wściekły na siebie że tak postąpiłem. Trudno stało się i teraz muszę jakoś to odkręcić. Oby mi wybaczyła. 

Oczami Wojtka :


Nie wiem czemu zatrzymałem się jak zobaczyłem tę dziewczynę. Naprawdę jest piękna i chyba nie śmiała ale to jest nie ważne. Zaproponowałem jej podwózkę myślałem że się nie zgodzi ale jednak się pomyliłem. Akurat  jadę do Warszawy on też więc z chęcią ją podwiozę. Jedziemy już jakiś czas i wiem że ma na imię Paulina bardzo ładne. Zdziwiłem się jak chciałem się przedstawić a Paul wiedziała. Ale to fajnie że jestem rozpoznawalny nawet w takiej małej miejscowości. Pod wieczór dotarliśmy do Warszawy. Paulina zaprosiła mnie do siebie na kawę a raczej na herbatę. Poznałem przy okazji Izę. Też fajna dziewczyna i bardzo miła. Wypiliśmy pogadaliśmy i zrobiliśmy plan na dwa tygodnie. Pożegnałem się i pojechałem do siebie. Mam nadzieje że będzie zajebiście. 






Najpierw chciała was przeprosić że znów tak długo nie pisałam.
 Mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie za to xD 
Tego lenia muszę chyba z siebie wypędzić bo znów powtórzy się ta sama sytuacja co teraz i poprzednio. Jeszcze raz przepraszam.
Domyślacie się kto może być tym tajemniczym Wojtkiem ?
Zgadujcie zobaczymy kto trafi :D
Buziaki :*:*:*

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 8

Wyszłam taka wkurzona ... myślałam że zaraz wybuchnę. Zaczęłam iść przed siebie nagle ktoś złapał mnie w pasie. Pomyślałam sobie po co on za mną wyszedł przecież on nic do mnie nie czuję przynajmniej tak myślałam. Zaczęłam się trochę szarpać żeby mnie puścił. Ale brunet nie dawał za wygraną i trzymał mnie coraz to mocniej. Po jakiś 10 minutach wyrwałam się z jego rąk i zaczęłam biec prosto przed siebie. Musiałam stanąć żeby złapać oddech. Jak się okazało nie wiedziałam gdzie się znalazłam. Zaczęłam powoli iść żeby się zorientować gdzie  jestem. Okazało się że jakiś cudem znalazłam się na Bielanach i jak to do mnie doszło do taki w myślach WTF O.O Ale dobra muszę zadzwonić do Izki żeby pomnie przyjechali i to w trybie natychmiastowym !!! Prawię wykrzyczałam to na głos. Nie muszę dać sama sobie radę jakoś dojdę do domu. Dobrze że było jeszcze jasno poszłam do jakiegoś parku tam usiadłam żeby odpocząć i pomyśleć. Nagle poczułam jak coś bardzo małego szarpie mnie za nogawkę. Jak się okazało był to psiak Bartmana Bobi. Oczywiście Zibi zaczął go wołać ale psiak niespodziewanie wskoczył mi na kolana. 
- Przepraszam Panią on często lubi skakać na ludzi - powiedział brunet.
- Nic się nie stało - powiedziałam i uśmiechnęłam się przez łzy.
- Ale widzę że coś się stało ? - zapytał tak słodko.
- Nie, to znaczy tak - wzięłam głęboki oddech.
- Mogę jakoś pomóc - spojrzał na mnie z troską.
- Jakby to powiedzieć ... no ... po prostu się zgubiłam. 
- Czyli tu nie mieszkasz ? - spytał.
- Mieszkam na Ursynowie i miałam małe spięcie z przyjaciółką i tak jakoś wyszło. 
- A dałabyś się zaprosić na spacer ? -  podał mi dłoń.
- Możemy się przejść pod warunkiem że mnie potem odwieziesz. 
- Masz to jak w banku -  ukazał mi się szereg jego białych ząbków.
Bardzo miło i sympatycznie rozmawiało się z Zibim a jego pies taka mała szalona kulka. Chodziliśmy po parku rozmawiając o wszystkim i o niczym. Nagle wypalił z pomysłem żeby sprawdzić moją wiedzę na temat siatkówki i siatkarzy. Na początku było bardzo łatwo ale potem zrobiły się "schody". Pytał mnie o takie szczegóły że musiałam dłuższą chwilę pomyśleć. Koniec w końcu jakoś udało mi się przetrwać  jego "pomysł" ale ile przy tym było śmiechu. Spojrzałam na zegarek i się przeraziłam bo była już 23:15. 
- Zbyszek chyba nam się ten spacer za bardzo przedłużył.
- Oj faktycznie, to idziemy do mojego samochodu i dotrzesz w ciągu 20 minut - powiedział stanowczo.
- No to dobrze bo chciała bym dotrzeć do domu przed 24 - uśmiechnęłam się do niego.
- Pierwszy raz widzę jak się uśmiechasz -  odwzajemnił to.
- Przy tobie nie da się nudzić - uderzyłam go delikatnie w ramię.
- No widzisz - i przytulił mnie do siebie. Poczułam takie ciepło w środku.
W samochodzie nie mówiliśmy nic zupełnie. Ale jak dojeżdżaliśmy pod blok zapytał mnie czy się jeszcze spotkamy. Powiedziałam że nie raz się spotkamy i dałam mu buziaka w policzek. Nie zauważyłam że Zbyszek wyszedł z auta i patrzył na mnie. Przez dość długi czas. Oczywiście nie przeszło to bez echa u Grześka. Ale cóż jakby nie patrzeć to jest mój kuzyn. Wróciłam do mieszkania i dostałam ostrą reprymendę ale gdyby nie Zibi to nadal bym się pałętała po Bielanach. Dobra teraz szybko pod prysznic i do łóżka. I odpłynęłam do krainy Morfeusza. 

Oczami Fabiana :

Jest taka piękna gdy się denerwuję. Ale nie wiem czemu tak się szarpała przecież chciałem ją wziąć tylko na spacer. Czemu ona się tak wystraszyła ? Co ją tak przeraziło ? No nie ważne, ale czy ja tam nie widziałem Zibiego ? Kurcze a jak Paula wpadła w oko Zibiemu ? Mam taki mętlik w głowie. Jest nie wiele czasu bo za tydzień jedziemy do Spały. Muszę się z nią spotkać i porozmawiać wytłumaczyć a jednocześnie zapytać się czemu tak się zachowała. No nic idę wziąć szybki prysznic i spać. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Kto się o tej porze może dobijać ? Brunet nie spojrzał na wizjer i od razu otworzył drzwi. Za nimi stał Grzesiek. 
- Hej co tu robisz ? - zapytał patrząc na nie za wesołą minę kumpla.
- Mogę wejść bo ważną informacje - przynajmniej tak mu się wydawało.
-Tak jasne wejdź i mów co to za "ważna" wiadomość.
- Jak wychodziła była strasznie wściekła a po paru ładnych godzinach wróciła cała w skowronkach. Poszedłem do okna żeby zobaczyć kto ją tak uszczęśliwił. Ja patrze a tam Zbyszek stoi przy samochodzie. Ale i tak dostała ostrą reprymendę. 
- Że co ??? Kogo widziałeś ??? - nagle brunet się ożywił. 
- Wiem kogo widziałem dlatego nie czekałem do jutra. Chciałem żebyś wiedział jak najszybciej bo widzę jak na nią patrzysz. 
- Niby jak na nią patrze ??? - zapytał niepewnie brunet.
- Normalnie. Masz te maślane oczy jak tylko ją widzisz i obstawiam że serducho bije ci szybciej. 
- Tak serce bije mi szybciej jak ją widzę. Jest tak piękna i słodka. Ale nic na siłę - w tym momencie mina Fabiana była ewidentna do sytuacji.
- Ej stary nie łam się jak to mówią jeszcze będzie przepięknie jeszcze będzie normalnie.
- Tobie to łatwo mówić bo jest już z Izą a ja chyba nie odważę się nigdy powiedzieć jej co tak naprawdę do niej czuję.
- Przełóżmy to na jutro. Bo nie za bardzo mózg nie chcę już ze mną współpracować - zaśmiał się Grzesiek.
- No dobra w sumie jest już późno. I nie wiem co tu jeszcze robisz ? - spytał się szyderczo. 
- Widzę że mnie wyganiasz więc spadam nara. 


[W mieszkaniu dziewczyn rano]
Oczami Izki:

Jest 8 rano ahh kochany budzik zawsze wie kiedy ma mnie obudzić i wyrwać ze snu. Nie ma co narzekać idę do łazienki wziąć prysznic. A potem do kuchni zrobić sobie jakieś śniadanie. Puszczę sobie radio które stoi na blacie. I słyszę tą piosenkę i od razu pomyślałam o Grzesiu <3 "Kochaj mnie nie przytomnie jak zapalniczka płomień jak sucha studnia wodę kochaj mnie namiętnie tak jakby świat się skończyć miał ". Kocham te słowa. Mam boskiego facet i nic tego nie zmieni. - Nagle ktoś dzwoni do drzwi. - Jeny kto może tak wcześnie przyłazić do nas ??? Pójdę zobaczę kto to. No tego Pana bym się nie spodziewała i to przed naszymi drzwiami.
- Hej pewnie jesteś Iza - uśmiechnął się brunet. 
- No tak po co tak rano przychodzisz i po co ??? - spytałam.
- Chciałem zabrać Paule na wycieczkę - powiedział.
- Człowieku wiesz która jest godzina !!!
- Wiem i dlatego chciałem ją zabrać tak wcześnie. 
- Jak ją zdołasz obudzić proszę bardzo droga wolna - wpuściłam go i wskazałam na pokój w końcu korytarza. - Ciekawe czego może chcieć od Pauli ?
- Dobra będę z nią za 10 minut - pokazał szereg swoich białych ząbków.
Ciekawy czy ją obudzi i jak ? Jestem tego bardzo ciekawa. Dobra dokończę robić śniadanie. A Bartman nie sobie ją budzi. Ja będę robić swoje czyli teraz czas na herbatę, kanapki już są na blacie kuchennym. To teraz tylko do salonu i szamć śniadanko. Zjadłam dość szybko ale nie słyszałam nic żeby coś się działo u Pauli w pokoju. Może pójdę i sprawdzę ? Nie, niech Bartman sam sobie radzi ja przynajmniej nie muszę dziś się z nią mordować. Zawsze się wkurza jak ją budzę. Więc od dziś jej nie będę budzić niech budzik sobie kupi. Ja od tego nie jestem.

W pokoju Pauli :

Ktoś wszedł do mojego pokoju. Spojrzałam a nade mną stoi .... Bartman ? Tak dobrze widzę ale co on robi tak wcześnie i to w moim pokoju ? Po cholerę on przylazł ? W końcu i tak muszę wstać więc tak czy siak będę musiał spotkać się z nim oko w oko. Ale chwila co on robi ? Usiadł na moim łóżku i się patrzy na mnie jak sroka w gnat. Przynajmniej tak czuję bo przecież leże no boku i nic nie widzę więc tylko mogę sobie to wyobrazić. W sumie co mi szkodzi pogadać z nim. Może nawet wyjdziemy gdzieś na spacer. 
- Hej co ty tu robisz tak wcześnie ?
- Przechodziłem obok i pomyślałem że może gdzieś pojedziemy - chwila milczenia i jeszcze dodał - za miasto na przykład ? Co ty na to ?
- Czemu nie przynajmniej nie będę się nudzić w takim towarzystwie. 
- To za 15 minut na dole ? 
- Dobra to ja lecę się szykować  - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ok to czekam przy samochodzie - posłał mi słodki uśmiech.
Poszłam wziąć szybki prysznic i od razu wzięłam turkusową bokserkę, czarne rurki i parę kosmetyków. Ubrałam się i postanowiłam zrobić lekki makijaż. Nie zajęło mi to dużo czasu. Więc miałam jeszcze trochę czasu na spakowanie się. Wzięłam aparat pożegnałam się z Izką i wyszłam z mieszkania. A na mnie czekał już Zibi. 
- To co jedziemy -  uśmiechnął się do mnie.
-Ty się jeszcze pytasz no pewnie - i wsiadłam do jego samochodu. - A gdzie jedziemy ?
- Zobaczysz to jest niespodzianka więc nie powiem. 
- Ej no powiedz proszę - zrobiłam oczy jak kot ze Shreka. 
- Już mówiłem że nie i się nie dopytuj. 
Jechaliśmy tak dobre parę godzin w czasie jazdy nie odzywałam się Zbyszka. Byłam na niego zła. Ale jak zobaczyłam gdzie mnie zabrał .....



Strasznie was przepraszam że znów tak długo musieliście czekać. Wiecie jak to jest weny nima to i ciężko jest napisać jakikolwiek rozdział. Postaram się częściej dodawać rozdziały :)

Czytasz=komentujesz to bardzo pomaga ;)

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 7

[Gdańsk w domu Państwa Łomaczów]

No w końcu mogłem się porządnie wyspać miłe uczucie. Ale jak pomyśle że ma się to skończyć to mnie nie pociesza. Dobra trzeba coś wszamać do kuchni marsz. Chyba starsi wrócili zrobię im niespodziankę. A co to jakiś album. A co to za dziewczyna na tym zdjęciu ?
- Cześć. Mamo kto to jest ?
- Grzesiu mój mały Grzesiu wrócił do domu.
- Tak ale tylko mam dwa tygodnie wolnego. Więc kto to jest ?
- To jest twoja kuzynka Paulina Małkowska. 
- A masz jej jakieś teraźniejsze zdjęcie ?
- Gdzieś powinno być - zaczęła szukać zdjęcia - O proszę jest.
- Przecież ja ją znam była ostatnio na moim meczu wraz z koleżanką.
- Synu masz teraz wolne więc jedź do niej poznacie się lepiej.
- No tak, tylko że nie mam nic ani adresu ani telefonu do niej - chwilę pomyślał i wpadł na pomysł - Ale mam numer do jej koleżanki więc zadzwonię i się umówię. 
- To tak zrób no na co czekasz już śmigaj się przebrać i w drogę. 
- Dobrze mamo tylko daj mi zadzwonić co ?
- Ja już nic nie mówię - uśmiechnęła się kobieta.
- Dobra ja idę dzwonić - i wyszedł. 

- Hej wiesz kto mówi.
- No nie możesz się przedstawić ?
- Grzegorz Łomacz jestem.
- Yyy skąd masz mój numer ?
- Sama mi dałaś ale nie ważne mam taką małą sprawę.
- Tak jaka to sprawa ?
- Jest twoja przyjaciółka ?
- No tak jest a co chcesz od niej ?
- Jak by to powiedzieć ... właśnie dowiedziałem się że jest moją kuzynką - zaśmiał się.
- Yyyy aha i co masz zamiar przyjechać bez zapowiedzi ? 
- No tak chciał bym się przekonać jak zareaguje.
- No dobrze to przyjedź ja postaram się jakoś zgrać w czasie albo przyjedź na 19 oki ?
- Oki  stawię się o danej godzinie to do usłyszenia. 
- Na razie - rozłączyłam się. 

- Dobra mamuś ja idę się pakować żeby jutro się zbierać do wawy bo jutro mam być na 19 jeszcze muszę tylko dostać esa z adresem.
- No tak żebyś tam się nie zgubił.
- Bez przesady aż tak głupi nie jestem i chcę się spotkać z kuzynką.

"Podaję ci adres : ul.Fiołkowa 9 mieszkania 16 do zobaczenia jutro. Iza :) "

- O mam adres więc wszystko jasne. Wyjadę jutro o 9 rano bo trochę do wawy jest. Nie mogę się doczekać się spotkania z kuzynką.
- Wiesz ty jesteś od niej starszy więc zawsze jak przyjeżdżaliśmy do jej rodziców była w ciebie wpatrzona jak w obrazek - odezwał sie w końcu ojciec.
- O to nie wiedziałem to może dacie mi album powspominamy sobie z Paulą.
- Synek ty masz dobry pomysł Paulinka na pewno z chęcią sobie powspomina.
-  No się wie - powiedział rodzicom i poszedł pod prysznic. 


[Nadal w domu Państwa Łomaczów. Wyjazd szatyna]

Wstałem o 6 rano dla mnie to była normalka wziąłem szybki prysznic. Poszedłem do kuchni żeby zrobić sobie szybkie śniadanie. Dobra jest 7:30 więc mam jeszcze trochę czasu do wyjazdu. Postanowiłem jeszcze pójść na spacer mam pewne swoje ulubione miejsce. Gdańskie molo to jest to co uwielbiam najbardziej a jeszcze do tego jak słońce wschodzi i ten szum fal ahh zakochać się można. 
"Gdzieś daleko i bardzo wysoko,
gdzie zwykły śmiertelnik nie stąpa tam nogą
gdzie spokój, harmonia i natury zew,
gdzie słychać szum drzew i ptaków śpiew,
wschód słońca pada na twarz,
wypełnia twą duszę, którą ciągle masz"
Koniec tego dobrego muszę iść spakować walizkę do samochodu i w drogę. 
- Spakowany, wszystko wziąłeś ? 
- Mamo nie jestem już małym dzieckiem i wiem co muszę zabrać i co mi będzie potrzebne. 
- No tak więc cię już nie zatrzymuję pozdrów ją od nas - powiedziała rodzicielka.
- Dobrze pozdrowię - w tym momencie wsiadł do samochodu i pojechał w długą drogę.



[W mieszkaniu dziewczyn]

- Izuś co dziś będziemy robić masz jakieś plany na wieczór ?
- A mam, pewna osoba nas dziś zaszczyci - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Mogę wiedzieć kto to taki ?
- Nie bo wtedy nie będzie niespodzianki - pokazałam jej język.
- Mam nadzieje że to nie będzie ani Tomek ani tym bardziej Fabian.
- Uuu a czemu takie nastawienie do nich ?
Wiesz Tomek jeszcze ujdzie nie narzuca mi się ale Fabian to jest totalne przeciwieństwo.
- A coś się stało że tak mówisz ?
- Słuchaj wychodzę z pracy soję na światłach a tam Fabian z jakoś blondyną się obściskują no myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok.
- Wow aż tak ci zalazł za skórę ? Nie chce być na jego miejscu gdy się przypadkiem spotkacie na mieście. 
- W sumie co mnie to obchodzi z kim się spotyka i co robi po treningu.
- Jak to po treningu ???
- Normalnie a bo ty nic nie wiesz dostałam propozycję pracowania w AZS - sie.
- O to zarąbiście będziesz bliżej chłopaków. 
- Przez przypadek dowiedziałam się że chcą mnie wyrzucić z roboty gdzie znajdą taką drugą jak ja.
- Serio myślałam że jesteś tam najlepsza ?
- Tak przynajmniej mówiono ale cóż nie będę płakać tylko zapieprzam po papiery i wychodzę.
- Czyli od teraz będziesz pracować z chłopakami - wyszczerzyła te swoje ząbki.
- Tak ale spokojna twoja rozczochrana ja tam będę pracować nie flirtować - oburzyłam się.
- Oj już nie fochaj się na mnie - dała mi buziaka w czoło.
- No dobra ale nie chcę słyszeć o NIM oki.
- A o kim takim bo nie wiem ? - zrobiła głupią minę.
- A ten nasz gość o której ma zamiar się pojawić ? - spytałam.
- Ma przyjechać na 16:00 i mam nadzieje że się nie spóźni.
- Eeee to jeszcze parę godzin może pójdziemy na zakupy takie małe ?
- Ja znam te twoje "małe" zakupy. Przecież ty cały sklep wykupisz - powiedziała zmartwiona Iza.
- Nie dziś kupię sobie tylko jakoś bluzkę może dwie.
- No dobra to chodź bo mamy mało czasu a nie chce żeby nasz gość stał pod drzwiami. 
- Dobra dobra już idę wyluzuj.
Łaziłyśmy po sklepach dobre cztery godziny jak Izka zobaczyła która jest mało w szał nie wpadła. Ja dopiero teraz się skapłam że mamy mieć gościa na tą 19 a my w "proszku" i w dodatku w Galerii. A do domu mamy jakieś 20 minut piechotą. Wzięłyśmy swoje wszystkie torby i pognałyśmy do domu. Na chacie byłyśmy za piętnaście siódma więc maiłyśmy półgodziny na przyszykowanie się. 
- Jak myślisz kto to może być - spytała Paula.
- Wiem ale nie powiem a przynajmniej nie teraz.
- Ej no weź powiedź prosssszę.
- Sama się przekonasz kto to bo będzie tu lada chwila. 


[W drodze do mieszkania dziewczyn]

Mam jeszcze 15 minut więc powinienem zdążyć tylko gdzie jest ten adres. A już mam Fiołkowa 9 o i w dodatku jestem na miejscu. Ciekawe jak zareaguje gdy się dowie że jestem jej kuzynem. Mam nadziej że będzie happy jak się dowie że ma takiego kuzyna xD
Dobra jestem przed blokiem jak to mówią raz kozi śmierć xD. Dzwonie pod 16 zobaczymy kto się odezwie ? 
- Słucham - odezwała się Iza.
- Hej wiesz kto mówi ?
- Jasne już cię wpuszczam - słychać było tylko jej śmiech przez domofon.
- Paula mam nadzieje że jesteś przygotowana bo będziemy miały gościa.
- Tak a kogo ? - spytałam z niecierpliwością. 
- Zaraz sama zobaczysz - w tym momencie rozlega się dzwonek do drzwi. - Cześć wchodź i się  rozgość. 
- Dzięki, jest może Paula ? 
- Tak jest już ją wołam Paula złaś na dół mamy gościa.
- Nie drzyj się na mnie już schodzę. A ten gość to kto ?
- Jak pójdziesz do salonu to się przekonasz - powiedziała z uśmiechem. 
- Dobra jak chcesz - i poszłam to kogo zobaczyłam zbiło mnie z tropu. 
- Yyyy co ty tu robisz ? Przecież masz wolne z tego co mi wiadomo mieszkasz w Gdańsku.
- Ale mam miłą wiadomość dla Ciebie - uśmiechną się szyderczo.
- No to już się boję jaką masz wiadomość.
- To lepiej usiądź bo nie wiem jak to odbierzesz.
- No dobrze, tylko powiedź o co chodzi ?
- Powiem wprost jestem twoim kuzynem.
- Domyślałam się że możemy być spokrewnieni. 
- Wiesz ja się dowiedziałem dwa dni temu. A ty jak się "domyślałaś" ?
- Sama nie wiem ale po meczu jak spojrzałam na Ciebie to coś poczułam tyle.
- Czyli widać tak musiało być - zaśmiał się Grzesiu.
- No tak a teraz tak na poważnie po co przyjechałeś ?
- Poznać cię bliżej bo ty chyba wiesz o mnie wszystko prawda.
- No może nie wszystko ale sporo wiem na twój temat - w tym momencie ktoś dzwoni do drzwi oczywiście Izka nie mogła podejść chociaż była bliżej ale dobra jak już wstałam to otworzę. To kto stał przed drzwiami totalnie mnie zamurowało. 
- Cześć mogę wejść na chwilkę pogadać ? - zapytał brunet. 
- Nie za bardzo mam gościa - burknęłam. 
- W takim razie nie przeszkadzam przyjdę innym razem - brunet spuścił głowę.
- Nie no wejdź jak już jesteś i tak znasz dobrze mojego gościa - zaśmiałam się pod nosem.
- No dobrze, mówisz że znam tę osobę - zapytał się brunet ?
- Tak znasz bardzo dobrze wejdź to salonu to się przekonasz - i pokazałam mu język nawet nie wiem czemu i po co. 
Brunet wszedł do salonu i się od razu uśmiechnął od ucha do ucha. Dlaczego już wam mówię siedział tam Grzesiek i Izka. Ale trochę się zdziwił czemu Grzesiek trzyma za rękę Izę ? Zanją się nie całe dwa tygodnie więc tego za bardzo nie kmilę ale mniejsza z tym. 
- Siema, ale chyba przeszkadzam - uśmiechnął się szczerząc zęby. Oboje jak poparzeni odskoczyli od siebie. I Izka zrobiła się jak burak. Jak weszłam do salonu zaczęłam się śmiać jak najgłośniej mogłam xD
- Sorry Izuś ale wiesz jak wyglądasz ? - spytałam.
- Tak wiem i za to cię uduszę dosłownie i nie rzucam słów na wiatr - pogroziła mi palcem.
- Taaa jasne już widzę jak mnie dusisz - i zrobiłam takie pff.
- Nie wierzysz ja ci pokaże - wstała i ruszyła w moją stronę. A ja się trochę wystraszyłam. Ale Grzesiek szybkim ruchem złapał ją za rękę i powiedział.
- Jeśli się nie uspokoisz to ja sobie po prostu wyjdę a wiem że tego nie chcesz - popatrzył na nią z szyderczym uśmiechem. 
- No nie nie chcę żebyś wychodził - powiedziała i spuściła głowę.
- Jak masz się tak zachowywać to ja stąd idę nie mam teraz ochoty gapić się na ciebie - wykrzyczałam jej to prosto w twarz. I wyszłam strasznie wkurwiona. Nagle poczułam że ktoś złapał mnie za ramię.





Chciałam was przeprosić że tak długo musieliście czekać. Ale mam nadzieje że będzie wam się podobał ten rozdział.  Czekam na wasze opinie ;)

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 6

[Na chacie jeszcze. Blondynka i Brunetka]

Obudziłam się i poczułam dziwny zapach z kuchni. Kto mógł być w moim mieszkaniu ? Zobaczę, może to Iza ? Przecież dałam jej jakiś czas temu kluczę. Nie myliłam się to była Izunia.
- Yhmy co to się wyprawia.
- Już wstałaś zrobiłam nam śniadanie.
- Czemu nie zadzwoniłaś że przyjdziesz ? 
- Primo ja tu teraz będę mieszkać z tobą a po drugie spójrz na siebie nie możesz tak się zamykać.
- No wiem kochanie ale jak według ciebie mam to zrobić ?
- A ten żołnierz hmm ... 
- No co wiem że ma na imię Krzysztof i tyle.
- Tak tak - zaśmiała się - Dobra a tak konkretnie to co masz zamiar tak siedzieć w domu ?
- No nie mam taką jedną propozycje więc nie będę siedziała w domu na dupie - pokazałam jej język.
- A co konkretnie ?
- No mam tam śpiewać, a klub nazywa się Acorralada.
- Nie no spoko mam nadzieje że będę miała jakiś rabacik ^^
- Się zobaczy jak będziesz grzeczna. 
- Dobra ja muszę zmykać pogadamy wieczorkiem ok. 
- Leć do pracy bo się spóźnisz - posłałam jej buziaka na do widzenia.
Zostałam sam ale też muszę zwijać się do pracy. W końcu doszłam do wniosku że ta praca mnie męczy i nie pociągnę już dłużej. Ale i tak muszę iść do szefa więc tak czy siak muszę iść cholera. W drodze do pracy doszłam jednak do innego zdania. 
- Siemka dziewczyny - powiedziałam wesołym głosem.
- A jak widać wszystko po staremu - odpowiedziała Kasia.
- Mam nadzieje że mam mało klientów - zdążyłam tylko westchnąć.



[ W gabinecie masażystki. Brunetka ]

- Dzień dobry. Widzę że Pan pierwszy raz do mnie ?
- Dzień dobry. Tak mam problemy z barkiem. 
-  Dobrze, że tak powiem zna Pan procedury - zaśmiałam się ale gdy się odwróciłam zatkało mnie.
- Tak znam - zaśmiał się - Coś nie tak ? Dziwnie Pani wygląda. 
- Nie tylko ... - zawahałam się chwilę. 
- Proszę powiedzieć bo nie odpuszczę - zaśmiał się.
Tak samo jak Fabian jeśli chodzi o nie odpuszczanie i czasami to jest denerwujące - pomyślałam w duszy i odwróciłam się tyłem do niego.
- Tomek położysz się w końcu na kozetce ?
- Jak to skąd znasz moje imię przecież nawet nie zajrzałaś do karty ???
- Normalnie mam w bloku takiego jednego wysokiego sąsiada - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Hahaha i wszystko jasne rozumiem że chodzi o mojego brata Fabiana.
- Tak a teraz siedź cicho bo mogę ci krzywdę zrobić.
- Dobra już siedzę cicho - uśmiechnął się pod nosem.
Po godzinie skończyłam masować jego zbolały bark. Ciężko było bo jeszcze się wiercił jak dzieciak. No w sumie się nie dziwię jak przyszedł do mnie dwa tygodnie po tym jak go zaczął napieprzać. A potem jak wstał już z kozetki to nie mógł uwierzyć że nie czuje już bólu. 
- Wow jest Pani niesamowita od dziś będę przychodził tylko do Pani - powiedział.
- Jest mi bardzo miło i nie Pani tylko Paulina dobrze.
- Dobrze więc do następnego razu - zaśmiał się w duchu.


[Zmęczona i wypluta. Brunetka]

Dotarłam do domu i weszłam do mieszkania Izuni jeszcze nie było. Postanowiłam wziąć porządną kąpiel. Napuściłam sobie ciepłej wody do wanny i poszłam się myć. Nie miałam dziś na nic siły. Wyszłam z łazienki dość szybko i poszłam do kuchni. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To kto stał w moich drzwiach totalnie mnie zamurowało. 
- Cześć co tu robisz ?
- A tak wpadłem pogadać bo w pracy to chyba byśmy nie pogadali.
- W pracy mi nie wolno gadać z pacjentami ale teraz możemy - uśmiechnęłam się.
- Czyli mogę wejść ?
- Tak zapraszam i od razu czego się napijesz ?
- Jak masz jakiś sok to po proszę. 
- O czymś konkretnie chciałeś ze mną pogadać ?
- Wiesz ciężko jest nie zauważyć zmiany w zachowaniu brata widzę jak dusi coś w sobie i chyba wiem co - zaśmiał się szyderczo.
- Co masz na myśli ? - lekko się zdziwiłam.
- Mi się wydaję że ty mu się po prostu podobasz.
- Że niby ja wiesz co nie rób sobie żartów bo są nie "smaczne".
- Jak chcesz ja mówię tylko co widzę Fabian tak się nigdy nie zachowywał. Dobra ja już muszę spadać.
- No dobrze to do następnego. 


[W drodze do domu. Blondynka i Brunet]

Dzisiejszy dzień był jakiś zwariowany tylu zamówień to ja nigdy nie widziałam. W sumie to salon sukien ślubnych więc nie powinnam być zdziwiona takim "wahaniem" sprzedaży. Mam nadzieje że Pauliśka jest już na chacie. Ciekawe czy też jest tak zmęczona jak ja ? O kogo to moje piękne oczy widzą haha. 
- Siema sąsiedzie jak tam ?
- Ooo cześć ... Iza, tak - uśmiechnął się.
- Tak dobrze pamiętasz - pochwaliłam go.
- Też dopiero wracasz - spytał brunet.
- Tak i jestem padnięta ale mniejsza z tym czy ty przypadkiem nie próbujesz wyrwać mojej kumpeli hmm.
- Yyy co ja nie skąd ci przyszedł taki pomysł ?
- Fabian serca nie oszukasz i mnie też nie hahaha.
- No dobra podoba mi się tylko nie wiem jak mam ją np. zaprosić na kolację. 
- Oj a tym się nie martw przecież od czego są sąsiedzi prawda. 
- Pomogła byś mi ją zauroczyć ?
- Hahaha wiesz zabawny jesteś ona już jest tobą zauroczona. 
- Serio hmm to nie wiem czemu taka jest. 
- Przecież wiesz czemu jest taka nieufna. 
- Mam nadzieje że kiedyś będzie moją żoną haha.
- Hola hola nie wybiegaj tak daleko w przyszłość patrz w teraźniejszość.
- To co pomożesz ? - i zrobił te swoje oczy jak ze Shreka.
- Może może ... no przecież wiesz że tak.
- Dzięki kochana jesteś - i dał buziaka w policzek.
- Dobra dobra ja już muszę spadać do domu więc pa.
- To do zobaczenia.





Oddaje w wasze ręce rozdział 6 mam nadzieje że się będzie podobać. Czekam na wasze opinie :) Oby się wam dobrze czytało. Ciekawi jesteście jak się potoczą losy Izki a jak Pauli ?
Czekajcie cierpliwie ;)
DZIĘKI za 1800 wyświetleń :D